Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teen novel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teen novel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2024

Serce w chmurach/ Jennifer E. Smith

STATYSTYCZNE PRAWDOPODOBIEŃSTWO MIŁOŚCI OD PIERWSZEGO WEJRZENIA 


Taki jest tytuł oryginalny ("The Statistical Probability of Love at First Sight") i on idealnie oddaje klimat tej powieści. 

Postanowiłam przypomnieć Wam o tej pozycji z racji bardzo dobrej ekranizacji, którą możecie pod tym samym tytułem ("Spacer w chmurach") oglądać od paru tygodni na Netflixie. 

Zatem: mimo prozaicznego (i wydaje się, że oklepanego) tematu (dziewczyna-chłopak-lotnisko-uczucie-podróże-kłopoty itd.), jest to bardzo przyjemna pozycja dla młodych (i nie tylko!) romantyczek/ romantyków, którym się marzy, że któregoś dnia spóźnią się cztery minuty na samolot i te cztery minuty zaważą na ich przyszłym życiu, ponieważ właśnie w oczekiwaniu na następny lot poznają miłość swojego życia ... A dalej zadziałają już zbiegi okoliczności (albo przeznaczenie ...?) i wydaje się wystarczającym podpisać się pod słowami Dickensa, będącymi mottem tej książki: "Ach, bywają w życiu dni istotnie warte życia i warte śmierci."

Cieplutka, urocza, fajnie napisana. Czego chcieć więcej w te zimne, lutowe, deszczowe wieczory?

czwartek, 3 sierpnia 2023

Tego lata stałam się piękna/ Jenny Han

 

MIŁOSNY TRÓJKĄT POŚRÓD SZUMU OCEANU 



"Pragnęłam, żeby ta chwila trwała wiecznie, żeby pozostała na zawsze. 
Jak wszechświat zamknięty 
w szklanej kuli, jedna chwila zamrożona na wieki".

Wiem, że mam 41 lat, ale co ja poradzę na to, że uwielbiam teen drama! Po kilku latach, natchniona ekranizacją pod tym samym tytułem (serial na Prime Video - polecam!), powróciłam do trylogii Jenny Han - akurat podczas letnich miesięcy, kiedy miłość unosi się w powietrzu i aż wprost domaga się, byśmy zaprosili ją do siebie. 

Jedna dziewczyna (która tego lata stała się piękna) i dwóch (równie pięknych) braci - czyli prastary miłosny trójkąt i odwieczny dylemat, znany od niepamiętnych czasów: którego wybrać? Plus szum oceanu, wakacyjne szaleństwa, przyjacielskie i rodzinne dramaty oraz - na pierwszym planie - nastoletnie uczucia każdorazowo przypominające emocjonalne trzęsienie ziemi. 

Drodzy starsi czytelnicy (załóżmy, że istnieją poza mną tacy, którzy lubują się w powieściach dla młodzieży) - prawdopodobnie niejeden raz parskniecie z wyższością nad niedojrzałością czy impulsywnością głównych bohaterów, ale już za chwilę przypomnicie sobie (jak ja), że oni są nastolatkami i ich świętym prawem jest doświadczać życia każdym elementem swojego jestestwa. W pierwszej części cała trójka nie ma jeszcze dwudziestu lat, nic zatem dziwnego, że chcą, by "ich miłość płonęła przez całe życie" i chcą być "pijani czułością", bo gdy miłość zawodzi i zostaje złamane serce, to w tym wieku jest złamane na amen i już nigdy przenigdy w życiu się nie poskłada, prawda? 

Zatem jeśli jesteś młodym czytelnikiem - zakochasz się w Jenny Han na sto procent. A jeśli jesteś czterdziestoparoletnim rozsądnym romantykiem - zakochasz się tym bardziej, ponieważ przez parę godzin powróci do ciebie świeżość pierwszej miłości - a wiadomo, że żadna inna nie jest już taka sama. 

wtorek, 12 maja 2020

Podtrzymując wszechświat/ Jennifer Niven

KTO PODTRZYMUJE TWÓJ WSZECHŚWIAT? 



Dochodzę do wniosku, że dawno już ktoś w tak cudowny sposób nie pisał o uczuciach, jak Jennifer Niven. "Wszystkie jasne miejsca" uplasowały się w mojej pierwszej dziesiątce ever, po czym weszłam w świat Libby i Jacka - i przepadłam. "Podtrzymując wszechświat" ustawię również na podium, bez dwóch zdań!

Wydaje mi się, że Jennifer potrafi oplatać słowami jak nieinwazyjny bluszcz. Te słowa cię pochłaniają, otwierają drzwi do surowego wnętrza bohaterów, gdzie nie ma obłudy, fejku i tajemnic. Kto bowiem napisze "Nasze oczy trzymają się za ręce"? To jest przecież genialne!

W każdym razie mamy tutaj epicką historię Libby i Jacka. Libby - jest znana lokalnej (i nie tylko) społeczności jako najgrubsza nastolatka Ameryki, którą kilka lat temu trzeba było d o s ł o w n i e wyciągać z domu za pomocą dźwigu. Po długim czasie domowego nauczania nastoletnia już Libby decyduje się na powrót do liceum, do gniazda os (a może nie?). Jack z kolei skrywa znaną tylko jemu tajemnicę - cierpi na prozopagnozję, chorobę charakteryzującą się niezdolnością rozróżniania ludzkich twarzy. Schorzenie Jacka najczęściej prowadzi do zabawnych konsekwencji, ale czasami sprawy wymykają się spod kontroli. Chłopak jako tako funkcjonuje, ale na co dzień jest totalnie pogubiony, nie poznaje nawet swojego ukochanego braciszka i rodziców. Kurczowo trzyma się swojej nie-do-końca-idealnej dziewczyny, generalnie pajacuje przed kolegami, aby utrzymać popularność i trzymać fason. Ma burzę sterczących włosów i nieodparty urok osobisty.

Pewnego dnia, z wiadomych jedynie sobie powodów (które wyjaśnia potem w liście do Libby), Jack bierze udział w durnej szczeniackiej zabawie, mającej na celu pogrążenie dziewczyny na oczach całej szkoły. Na skutek tegoż incydentu, w trakcie którego Libby w akcie samoobrony daje mu w pysk, oboje trafiają na zajęcia ze szkolnym psychologiem. Ciąg dalszy MUSICIE poznać sami - to nie tylko przepiękna opowieść o naprawdę wyjątkowej więzi, ale też inteligentna rozprawa ze stereotypami, które zdają się rządzić naszym życiem, a zwłaszcza światem młodych ludzi. Ponadto, pokochacie Libby! Jest bystra, oczytana, uwielbia taniec i stara się dzielnie wytrwać w samoakceptacji. Lubi siebie. Życie porządnie ją pokancerowało, ale to nie pozbawiło jej empatii i wrażliwości. Podąża za mottem Harper Lee, przekazywanym jej przez ukochaną mamę: "Nigdy tak naprawdę nie zrozumie się człowieka, dopóki nie spojrzy się na sprawy z jego punktu widzenia (...) dopóki nie wjedzie się w jego skórę, nie pochodzi się w jego skórze po świecie." I tak jak Libby zawsze chce "przechadzać" się w cudzej skórze, tak i my wchodzimy w skórę jej i Jacka. A dzięki specyfice pisania Jennifer Niven, jesteśmy z nimi jak dobrzy towarzysze, doświadczając zarówno radości, jak i beznadziei, kibicując ich relacji, wierni złotej myśli Harper Lee: "Trzymaj głowę wysoko, a pięści nisko."

środa, 15 kwietnia 2020

Wszystkie jasne miejsca/ Jennifer Niven

"GDYBY TEN BŁĘKIT MÓGŁ POZOSTAĆ NA ZAWSZE"



Na pierwszej stronie uderza w nas motto Ernesta Hemingway'a: "Świat łamie każdego i potem niektórzy są jeszcze mocniejsi w miejscach złamania." Swoiste proroctwo - poznamy historię o cierpieniu. O bólu, który finalnie dodaje sił i sprawia, że odradzasz się niczym Feniks z popiołu. 

Pytanie kluczowe brzmi: czy faktycznie to, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni? Niewątpliwie, "Wszystkie jasne miejsca" to nie jest ckliwa lekka opowiastka o młodzieńczej miłości. Fakt - miejscami ją przypomina i to akurat jej zaleta, jednak pod warstwą uroczej i ciepłej niczym pojedyncze snopy wiosennego światła licealnej znajomości ukrywa się "depresyjna czerń" i mrok, który wciąga bohaterów do swojej czarnej dziury.

Theo i Violet spotykają się pewnego dnia na szczycie szkolnej dzwonnicy, oboje z zamiarem (czy na pewno?) pożegnania się z ziemskim cierpieniem, które trawi ich od środka. Theo ma w zasadzie obsesję na temat samobójstwa, potrafi wyrecytować statystyki dotyczące najskuteczniejszych sposobów pozbawienia życia i czeka na odpowiedni moment, by ten czyn zrealizować. Nic więc dziwnego, że wersja oficjalna brzmi, iż Violet ratuje "wariata" Theodora, znanego wszystkim indywidualistę, którego dłuższe szkolne nieobecności owiane są tajemnicą i piętrzącymi się plotkami. Nikt nie wie, że Violet również ma swój czarny świat i broni do niego dostępu jak lwica, a prawdę o wydarzeniach z wieży zna tylko Theo.

Przypadek (?) sprawia, że Theo i Violet pracują nad szkolnym projektem, który okazuje się być początkiem pięknej wyprawy w najbardziej unikatowe okoliczne miejsca Indiany, a wraz z nią - narodzinami wyjątkowej więzi, mającej spoić dwa pokiereszowane serca i uczynić je mocniejszymi i szczęśliwszymi.

Niewiele więcej mogę zdradzić, nie chcąc popsuć zakosztowania prawdziwej literackiej i duchowej przyjemności. Jeśli zdecydujecie się zatopić w tej historii, przekonacie się, co to znaczy, że Theodore Finch jest "obudzony" i jego umysł "nie chce się wyłączyć," dowiecie się, dlaczego Violet odlicza dni do końca roku szkolnego, co to jest Wielkie Potwierdzenie i efekt grawitacyjny jowiszowo-plutonowy, dlaczego bohaterowie cytują "Fale" Virginii Woolf oraz dlaczego Violet miała znaleźć swoją górę, która "na nią czeka."

Świat Violet i Fincha jest utkany cudnymi słowami, z których każde ma znaczenie i wagę, przepełniony pięknem, efemerycznością i poezją. Chcielibyśmy go zatrzymać i przegonić ciemność, hołdując zasadzie, że miłość wszystko zwycięży. Ale! - jeżeli pod tym "wszystkim" kryją się demony i "depresyjne czernie", może się okazać, że siła nawet najpiękniejszej miłości nie wystarcza, by triumfować, a najdzielniejszy i najbardziej wytrwały wojownik odchodzi pokonany, krocząc po zgliszczach wspólnych chwil, dochodząc do punktu, z którego nie ma już wyjścia.

Jestem przekonana, że właśnie owa "surowość" reguł i "życiowość" zdarzeń decydują o tym, że "Wszystkie jasne miejsca" przepełnia przede wszystkim autentyczność, a uczucie Violet i Fincha może być okrzyknięte prawdziwą miłością i nie będzie w tym krzty przesady. Cytowany w książce Cesare Pavese napisał: "Nie pamięta się dni, pamięta się chwile." Violet i Finch mają swoje jasne chwile i jasne miejsca oraz swoją wyjątkowość, której pozazdrościłby niejeden śmiertelnik, a mrok i czerń sprawiają, że są ludźmi z krwi i kości, nie zaś wymysłem wyobraźni przeciętnej powieściopisarki niemającej pojęcia o cierpieniu. Pokochacie ich natychmiast, jestem pewna.  

środa, 15 maja 2019

Noah po prostu jest/ Simon James Green

JESTEŚ TYM CO CZUJESZ


Świetna książka o poszukiwaniu własnej tożsamości seksualnej. Genialnie napisana, będąca wnikliwym spojrzeniem na dorastającego nastolatka, który nie bardzo jest w stanie zrozumieć, co się z nim dzieje, kiedy jego najlepszy przyjaciel nagle pocałuje go na zakrapianej imprezie. Świat staje do góry nogami! Co to było? Co to oznacza? Co z naszą przyjaźnią? Dlaczego mi się podobało? Czemu tak dziwnie się czuję? I wreszcie: CO LUDZIE POWIEDZĄ?

Zatem: (nie) typowe dylematy młodego człowieka, u progu dorosłości, w obliczu odkrywania własnego 'ja'. Ta książka jest tak urocza, tak fantastycznie napisana, że od samego początku trzymamy mocno kciuki, aby Noah i Harry się dogadali i byli razem :)

Po drodze Noah musi sobie poradzić ze szkolnym ostracyzmem, manifestacją swoich poglądów na przemian z syndromem ich wyparcia, zazdrością o Harry'ego, a także pewną wredną intrygą i dość zaskakującą rodzinną tajemnicą.

Całość zachwyca! Najlepsze na koniec: będzie kontynuacja!

środa, 12 września 2018

7 razy dziś/ Lauren Oliver


NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO


"Zrozumiałam, że niektóre chwile trwają całą wieczność. A nawet jak się skończą,
 to i tak trwają. Nawet kiedy umrzesz i cię pogrzebią, 
one nadal trwają, podążają w przód
 i cofają się, w nieskończoność. 
Są wszystkim i wszędzie, jednocześnie. To one mają znaczenie."

Nieprawdopodobna książka, po której długo miałam syndrom osierocenia i czytelniczego kaca, niezdolna zacząć przygodę z czymś nowym. Będzie na mojej liście TOP TEN, bezapelacyjnie.

Pomysł niby znajomy, czyli "dzień świstaka" - przeżywany kilkakrotnie przez główną bohaterkę, nastolatkę Sam. Pytanie, DLACZEGO tak się dzieje i co tam się kryje pod tą warstwą pseudo-popularności, lekkiego i łatwego życia, jakie przyszło jej wieść w liceum?

Stopniowo zdejmujemy wraz z Sam te nagromadzone przez beztroskie (?) lata warstwy - sekret wszechstronnej admiracji, licealną hierarchię społeczną, płytkie miłosne przygody, a wreszcie - tę kluczową sprawę - sprawę Juliet, wieloletniej ofiary młodzieżowej tyranii.

Juliet jest osią powieści - to wokół niej skupiają się poszczególne dni, jak się finalnie okazuje - nie bez powodu. To jej postać pozwala odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest odkupienie win, ile szans na poprawę swojego życia możemy dostać i czy jesteśmy w stanie odwrócić przeznaczenie. Samantha z uporem wariata dąży do tego, by je oszukać, przechytrzyć, wymknąć się bezlitosnej, absurdalnej machinie i wrócić "do żywych." Gdzieś po drodze, w szaleńczym pościgu z czasem, udaje jej się kolekcjonować najpiękniejsze wspomnienia, uchwycić sens życia i przeżyć najcudowniejszą, najczystszą miłość. Ostatecznie - dokonać największego możliwego poświęcenia, w imię ocalenia dusz - swojej i Juliet. I to jest to, co wbija nas w fotel, obezwładnia i nie odpuszcza - bo przecież w całym szaleństwie drugi człowiek jest dla nas najważniejszy.

czwartek, 26 lipca 2018

Słońce też jest gwiazdą/ Nicola Yoon

"JEDNAK CZAS I ODLEGŁOŚĆ TO NATURALNI WROGOWIE MIŁOŚCI"



Młodość rządzi się swoimi prawami. Kto oglądał na przykład "Przed wschodem słońca" z genialnym Ethanem Hawkiem i Julie Delpy, ten wie, że prawdziwa miłość MOŻE przyjść w jeden dzień. Jedna, dwie rozmowy MOGĄ zmienić czyjeś życie. Jedno czy dwa spojrzenia MOGĄ sprawić, że płyniesz już w odmętach obłędu i nie szukasz przysłowiowej brzytwy tonącego, bo sam dokonujesz wyboru, że TO JEST TO. A może to LOS (Bóg, bogowie, przeznaczenie)? Może to oni/ one/ on stoją za tą "decyzją", żeby umieścić w jednym miejscu dwoje ludzi, którzy nie mieli (a może mieli?) się spotkać?

Natasha i Daniel są kwintesencją młodości. Natkną się na siebie w przełomowych momentach w swoim życiu, poluzują granice i wpuszczą siebie nawzajem do "osobistych" światów - na kilka godzin, na jeden dzień. Daniel powie: "Wszechświat ewidentnie próbuje mnie uratować przed samym sobą." Natasha wydaje się być tym ratunkiem.

Czy taka miłość ma szansę przetrwać?
Czy miłość młodzieńcza (a więc najsilniejsza, największa, najbardziej szalona, najbardziej intensywna, najpiękniejsza i NAJPIERWSZA) ma możliwość zaistnienia w realnym świecie?

Uwielbiam Daniela - gdy wchodzimy w jego umysł i poznajemy to, co jest w środku, jesteśmy oczarowani. Jego upór w zdobyciu Natashy jest uroczy. To romantyk, poeta, z - jak twierdzi Natasha - "sercem na wierzchu."

Natasha to twarda wojowniczka, zwolenniczka praw fizyki i racjonalizmu, która totalnie nie wierzy w żadną "sobiepisaność" - nie jest mi zatem bliska. Ale! - malutkimi kroczkami Daniel burzy te fasady i przedziera się przez zastygłe blokady, aż ona sama nie jest w stanie pojąć, co się z nią dzieje. ("Ale przecież nie jestem martwa w środku.")

"Nikt nie powinien odnosić obrażeń podczas zakochiwania się." Co na to Daniel i Natasha? Czy faktycznie, wszystko co, było przedtem, wiodło ich do siebie, do tego momentu, do tego dnia? Czy "czas wróci na swoje miejsce", a oni będą żyli długo i szczęśliwie? No i o co chodzi z tym słońcem?

niedziela, 1 kwietnia 2018

Każdego dnia/ David Levithan

O TYM, JAK KAŻDEGO DNIA WYŚCIG Z CZASEM POZWALA BYĆ BLIŻEJ MIŁOŚCI


"Ludzie zwykle zakładają, że miłość będzie trwała, tak samo jak wierzą w trwałość swojego ciała. Nie zdają sobie sprawy, że najlepsza w miłości jest jej regularna obecność w życiu. Kiedy już do tego dojdą, zyskają dodatkowy fundament. Jeśli jednak nie można liczyć na jej regularną obecność, wtedy zostaje w życiu tylko jedna podwalina." 

Powieść Levithana, osławiona ostatnimi czasu przy okazji ekranizacji, ma ogromny potencjał na bycie epicką historią z domieszką surrealizmu. Ma, tymczasem ... czegoś w niej zabrakło.

Temat jest naprawdę niezły. Oto pewna istota - A. - odkąd pamięta, każdego dnia budzi się w ciele innej osoby i "zabiera" jej z życia jeden dzień. Gdy go/ ją poznajemy, przeżywa dzień 5994, czyli załóżmy, że ma około 16 lat.

Wówczas Los (Siła? Przeznaczenie?) stawia na jego/ jej drodze nastolatkę Rhiannon, w której A. bez pamięci się zakochuje, co stanowi zalążek jego/ jej dalszych poczynań. Od tamtego dnia, mianowicie, podejmuje nadludzki wysiłek, by KAŻDEGO DNIA spotkać się z ukochaną i spędzić z nią kolejny dzień. Tyle może jej podarować.

Rhiannon, pomimo targanych nią sprzecznych uczuć, akceptuje ten stan rzeczy, chociaż marzy jej się posiadanie "normalnej" drugiej połówki i prowadzenie typowego życia. Punktem zwrotnym okazuje się wiadomość, że istnieje sposób, aby któreś z przeżytych żyć A. mógł zatrzymać "na dłużej", tylko ... cena jest wysoka.

Podsumowując - czytanie Levithana nie zaliczam do zmarnowanego czasu. Możliwości bowiem były niemałe, zabrakło jedynie jakieś iskry, spoiwa, wartkiej akcji, płynnego zakończenia, magii. Wielka szkoda, bo mogłaby się wykluć prawdziwa perełka.

niedziela, 4 marca 2018

Simon oraz inni homo sapiens/ Becky Albertalli

WYJDĘ Z SZAFY I BĘDĘ SOBĄ



Świetna lekcja tolerancji i niezły eye-opener dla wątpiących w równość lub pragnących wniknąć co nieco w duszę nastoletniego Simona, który męczy się niemiłosiernie, obawiając się wyjawić światu swoją seksualną tożsamość.

W tzw. międzyczasie Simon nawiązuje intrygującą internetową znajomość z potencjalnym kandydatem na chłopaka (pseudonim Blue), lecz obydwaj decydują się nie odsłaniać prawdziwych danych, pozostając w eterycznym wirtualnym świecie romantycznych listów i wyznań.

Pamiętajmy jednak, że jak w spektaklu na ścianie wisi broń, to na pewno wystrzeli. I tutaj również bomba wybucha w sposób niespodziewany i bardzo dla Simona krzywdzący, ale drzwi szafy otwierają się na oścież i chłopak wreszcie może być tym, kim od zawsze chciał być. Pytanie - czy epicki coming out pociągnie za sobą happy end w sferze uczuć? Na ile odważny jest nieodgadniony Blue i czy zdoła stawić czoła skostniałemu dość otoczeniu, by być z Simonem?

Miłość, przyjaźń, rodzina, akceptacja - w świeżym wydaniu, daje całkiem pokaźną dawkę pozytywnych emocji i składa się na sukces przełamującej sztywne stereotypy historii homoseksualnej relacji między nastolatkami.

środa, 28 lutego 2018

Żółwie aż do końca/ John Green

MIŁOŚĆ NIE ZAWSZE ULECZY


"Nasze serca były złamane w tych samych miejscach. 
To przypominało miłość, lecz może niezupełnie nią było."

Jeśli istnieje idealnie odzwierciedlony obraz zaburzonego ludzkiego umysłu, to z pewnością "Żółwie..." zasługują na to zaszczytne miano. John Green w sposób mistrzowski prowadzi nas do zakamarków umęczonej chorobą psychiczną głowy nastoletniej Azy, pozwalając tym samym otworzyć się na inność, osobliwość, nie oceniając, nie kategoryzując i nie wrzucając do szuflady powszechnie panujących stereotypów. 

Oprócz tego "Żółwie..." to przepiękna i naprawdę unikatowa opowieść o ogromnym pragnieniu miłości, wbrew wszechogarniającym przeszkodom - zewnętrznym (trudna sytuacja życiowa Davisa) i wewnętrznym (choroba Azy). Relacja przepełniona poezją, czystością, dialogiem, ciepłem - nie ma jednak szansy się rozwijać, gdy choroba i natręctwa są silniejsze niż rozsądek i uczucia. Jak sama Aza powtarza, ta spirala nie ma końca. "(...) ukuto mnie w kuźni cudzej duszy" - powie.

Dzięki monologom wewnętrznym Azy i bezpośrednim zapisom gonitwy jej myśli, jesteśmy w stanie wejść w jej głowę i zrozumieć, co odczuwa chory człowiek - świadomy swych dysfunkcji, marzący o wyzdrowieniu i jednocześnie niepotrafiący tego uzdrowienia wywalczyć.

niedziela, 7 maja 2017

Ponad wszystko/ Nicola Yoon

EMOCJONALNA MIAZGA


"Jednak teraz, w prawdziwym życiu, mamy nad głowami puste dymki zamiast myśli. Chociaż w zasadzie to mój wcale nie jest pusty, ale przecież nie mogę powiedzieć Olly'emu, że ma cudowne oczy. Rzeczywiście błękit Oceanu Atlantyckiego, tak jak mówił. To dziwne, bo przecież wcześniej o tym wiedziałam. Co innego wiedza, a co innego sprawdzenie na własne oczy. Tak jak sen o locie to nie prawdziwe latanie."


Otóż to - sen o locie to nie prawdziwe latanie. Wyobrażenie pierwszej miłości to nie doświadczenie jej każdym milimetrem ciała. Projektowanie przyszłości to nie przeżycie jej na własnej skórze. Życie "w bańce" to nie życie.

Ta opowieść dowodzi, że życie jest składową drobnych chwil, pojedynczych decyzji, przypadkowych gestów. Jedno wspólne spojrzenie Maddie i Olly'ego poruszy niebo i ziemię, a przynajmniej - życie ich obojga.

Chora na niezwykle rzadką przypadłość - tzw. "alergię na cały świat" - Madeline spędza względnie spokojny żywot w swoim sterylnym "szklanym domu", z dala od wszelakich niebezpieczeństw, pod czujnym okiem inwigilującej każdy krok mamy i dobrodusznej pielęgniarki Carli.

I oto po 18 latach zjawia się on. (!) Błękitnooki, uroczy i jedyny w swoim rodzaju. Nie mogą się dotykać, nie mogą być razem, nie powinni byli w ogóle się w sobie zakochać. A jednak! Siła uczucia niszczy uprzedzenia i - niczym efekt motyla - wprawia w ruch wszystko wokół, skutkując nowymi wyborami i "drugim" życiem.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć końca tej historii, tak jak nie jesteśmy w stanie zaprojektować całego swojego życia. Totalny zwrot akcji (nie zdradzę!) wprawia czytelnika w niemałe osłupienie. (Cooo? Jak to? Czy to się dzieje naprawdę?) Ta historia absorbuje do końca, wchłania i osadza się tak głęboko, że po skończeniu jej cierpimy mimowolnie na "syndrom osierocenia." Zarówno ja, jak i moja nastoletnia córka zostawiłyśmy w tej książce kawałek serca. (zaznaczmy, że dzieli nas jednak kilkanaście lat, a wrażenia bliźniacze) Mam tylko nadzieję, że film w żaden sposób nie umniejszy magii tej niebanalnej, pięknej, wręcz "epokowej" miłości.

Krótko mówiąc - na 100% będzie to TOP TEN moich życiowych książek.

czwartek, 20 października 2016

Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno/ Kirsty Moseley

ZAKOCHAĆ SIĘ NA ZABÓJ


"Miałam wrażenie, że kiedy tak na mnie patrzy, 
widzi rzeczy, które staram się ukryć przed światem."


Nastoletnie romantyczne dusze będą zachwycone tą powieścią! Czego chcieć więcej - chłopak z sąsiedztwa, nota bene, najlepszy przyjaciel brata głównej bohaterki, Amber, od kilku lat zakrada się do niej przez okno, aby spędzić razem każdą noc, oferując jej swoje silne, bezpieczne ramiona. Dziewczyna w niezrozumiały - nawet dla niej samej - sposób, po traumatycznych przeżyciach zafundowanych jej przez sadystycznego ojca, odzyskuje spokój i harmonię dopiero w obecności Liama.

Młodzi przyciągają się jak magnes. W tle życiowe dramaty, trudne do udźwignięcia emocje i rodzinne relacje. Wartka akcja, wyważony język i - ostrzegam! - duża dawka "tradycyjnego" romantyzmu.

Nie ma tu drugiego dna, jest za to prosta, dość urocza, opowieść o miłości, która - gdyby umiejętnie dobrać obsadę - byłaby niezłym materiałem na młodzieżowy serial.

piątek, 23 września 2016

Przekroczyć granice/ Katie McGarry

GRANICE SERCA, GRANICE UMYSŁU, GRANICE OBŁĘDU


"To nie mija - rzekłem. - Ból. Rany się zabliźniają i nie zawsze masz wrażenie, jakby haratał cię nóż. Ale kiedy najmniej się tego spodziewasz, pojawia się ból, który ci przypomina, że nic już nigdy nie będzie takie samo. (...)
Żałowałem, że nie istnieje przycisk wyłączający mój ból. Na ziemię przywołał mnie ciepły, zachwycający dotyk. Może dzięki niemu znalazłem się w niebie. Tak czy inaczej, wyciągnął mnie z piekła."


FE-NO-MEN! Będzie to jedna z topowych pozycji w moim życiowym księgozbiorze. Przeszywająca emocjonalnie opowieść o relacji dwojga młodych ludzi, którzy spotykają się w momencie dla nich przełomowym - zarówno Noah, jak i Echo, prowadzą żmudną batalię ze swoimi wewnętrznymi demonami, walczą o swoją przyszłość, usiłując zarazem nie oszaleć w świecie, w jakim przyszło im żyć.

Dziewczyna ma paskudne blizny na rękach, jednak na skutek traumy nie jest w stanie odtworzyć dramatycznych wydarzeń i przypomnieć sobie szczegółów wieczoru, który spędziła sam na sam z cierpiącą na chorobę psychiczną mamą. Zrobi wszystko, by poznać prawdę, by się wyzwolić, oczyścić umysł i wreszcie spać bez dręczących ją koszmarów.

Chłopak stracił rodziców w pożarze. Ujmujący, elokwentny, zniewalający urodą buntownik. System opieki społecznej oddzielił go od ukochanych młodszych braci. Teraz poruszy niebo i ziemię, by ich ochronić, odzyskać i nareszcie stworzyć rodzinę, za którą skrycie tęskni.

W życiu obojga pojawia się terapeutka, pani Collins. To ona przekracza granice, porusza najbardziej wrażliwe struny, rozbija skorupy i z wielką mądrością kieruje ku prawdzie. Jednocześnie obserwuje kiełkujące między nimi uczucie i  jest ich wiernym kibicem. Rodząca się wbrew wszelkim zasadom miłość daje nadzieję, że z porozrzucanych kawałków być może uda się skleić całość.

Genialna narracja pomaga nam wejść w samo epicentrum tego uczucia. Ocierające się o poezję wyznania wznoszą to uczucie ponad wyżyny. Niebanalne postaci i goniące ich cienie przeszłości czynią z powieści niemalże podręcznik psychologii. Jak dla mnie - całkiem nieoczekiwany majstersztyk.

wtorek, 20 września 2016

Bez przebaczenia/ Agnieszka Lingas-Łoniewska


Bez przebaczenia

PRZEŚMIEWCZY LOS


"Maleńka, umrzeć mógłbym jedynie z miłości do ciebie, nic innego nie oderwałoby mnie od bycia już zawsze przy tobie."


Dla fanów miłości romantycznej, wszechogarniającej, burzliwej, destrukcyjnej i wiernej aż po grób. "Bez przebaczenia" ma w sobie co nieco z "Wichrowych wzgórz", coś ze "Zmierzchu", a najwięcej z poprzedniej powieści autorki - "Skazani na ból."

Uczucie spalające, wtrącające w obłęd, będące siłą napędową każdego czynu, każdej życiowej decyzji. Dwie charakterne postaci - zasadniczy żołnierz, od zawsze kochający wojsko i rozkazy- oraz młodziutka artystka o kolorowej, ale poranionej duszy - i ich wielka, epokowa miłość - na tle rodzinnych konfliktów, oczekiwań środowiska i własnych demonów przeszłości.

Świetna, wartka narracja - to zdecydowany plus tej książki. Czyta się szybko i z zainteresowaniem, żaden rozdział nie wydaje się być zbędny. Nie męczy, nie słodzi. Trzyma w napięciu. Przekonuje. Polecam.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Do wszystkich chłopców, których kochałam/ Jenny Han

SŁOWO ŻYJE SWOIM ŻYCIEM



Lara Jean pisze listy do swoich miłości po to, aby się z nich wyleczyć. Zamiast wylewać swoje żale w realu, "żegna się" z chłopakami, których kochała (z którymi jej z różnych powodów "nie wyszło"), zastępując tę ostatnią rozmowę papierem listowym. W ten sposób uwalnia uczucia i żyje dalej.

Do czasu, aż pewnego dnia sekretne pudło z kapeluszami, w którym przechowywała niewysłane nigdy miłosne wywody, znika. Mało tego - po chwili okazuje się, że wszystkie - mające pozostać jedynie w sferze uczuć dziewczyny - sercowe rozterki i wyznania - w niezrozumiały sposób trafiają w ręce poszczególnych adresatów. Rozpoczyna się szereg zabawnych perypetii, a także proces odkrywania siebie i konfrontowania się z uprzednio wdrukowanymi osądami lub złudzeniami.

Bardzo przyjemna pozycja z gatunku "teen novel", napisana żywym, naturalnym językiem. Młodzi polubią styl autorki, a starzy ... poczują się jak młodzi. Czyli wszyscy zadowoleni. Polecam.


poniedziałek, 15 lutego 2016

Życie i śmierć/ Stephenie Meyer

PÓKI ŚMIERĆ NAS NIE (ROZ)ŁĄCZY


"Podszedłem do niej z dojmującym i wszechogarniającym poczuciem harmonii - 
jakby cały świat był taki, jak trzeba, o ile znajdowałem się blisko niej."




Faktycznie jest to "Zmierzch" opowiedziany na nowo, jak sugeruje autorka. A jednocześnie - unikatowa, elektryzująca odsłona starej powieści.

Fani Meyer nie będą zawiedzeni. Autorka, chcąc udowodnić, że uczucie paraliżującej zmysły miłości nie jest zarezerwowane wyłącznie dla "damy w opałach" (czytaj: Belli), wprowadza do historii nastoletniego odludka o imieniu Beau. Edwarda zaś zastępuje tajemniczą wampirką - Edythe.

Bawi się z czytelnikiem, żonglując podobieństwami do znanej nam doskonale sagi, jednocześnie wpuszczając do niej swoistą świeżość, oddech. Beau jest naprawdę przekonujący w swoim uczuciu, wierzymy mu.

Wystarczy, że powie: "Nie sądziłem, żeby mogło istnieć cokolwiek piękniejszego niż ona - ani w świecie ludzi, ani bogów, ani aniołów. Niczego już nie dałoby się w niej udoskonalić."

wtorek, 12 stycznia 2016

Skazani na ból/ Agnieszka Lingas-Łoniewska

UCZUCIE PONAD WSZYSTKO?



Nietypowa powieść o nietypowej miłości. Oto młodziutka, spokojna nastolatka zakochuje się w agresywnym skinheadzie. Jej "normalne" wartości nijak się mają do jego sztywno skonstruowanych reguł i świata, w którym rządzi "biała rasa". Napięcie rośnie, gdy dowiadujemy się, że dziewczyna skrywa rodzinną tajemnicę ...

Początkowo wydawało mi się, że opowieść przesycona jest naiwnym myśleniem o miłości ponad podziałami. Miejscami rzeczywiście tak jest - nie sposób ukryć, że dorosłe postrzeganie uczucia z pewnością jest zupełnie inne, ale - nie zapominajmy - że ona ma 18, a on 20 lat. Wybaczam więc.

Stopniowo okazuje się, że jednak jest w tej historii głębia i przesłanie. Niezwykle sugestywne obrazy psychicznych rozterek "narodowca" z krwi i kości dają do myślenia. Plus naturalistyczne opisy burd, które zwykł urządzać z kolegami. Nienawistne hasła o ludziach i podludziach zapadają w pamięć.

Jest to również doskonałe odzwierciedlenie pierwszego zakochania, kiedy młodzi odnoszą wrażenie, że miłość zwycięży wszystko. My - przeciwko całemu światu. Nic nas nie powstrzyma.

Czy na pewno? Trzeba przeczytać.

czwartek, 7 stycznia 2016

Byłam tu/ Gayle Forman

BÓL ISTNIENIA


Gayle Forman (jedna z moich najulubieńszych, cudowny, lekki styl i piękne życiowe historie!) - tym razem o bólu istnienia. Szarpie za najdelikatniejsze struny. Wwierca się w nasze wnętrze, wciąga w czarną otchłań, w której znalazła się bohaterka, młodziutka Meg. Dla niej mrok był nie do zniesienia i bezlitośnie popchnął ją w kierunku najbardziej dramatycznej decyzji - odebrania sobie życia. 

Obok Meg mamy również historię Cody, jej najlepszej przyjaciółki. Dla Cody wiadomość o samobójstwie najbliższej osoby uderza jak najsilniejsze i najmniej spodziewane trzęsienie ziemi. Jak żyć? Zrozumieć? Wybaczyć? Zaakceptować? Wziąć na swoje barki "przydział" win czy też zamknąć ból w sekretnych zakamarkach umysłu, by nigdy nie ujrzał światła dziennego?

Cody wybiera działanie. Bierze sprawy w swoje ręce. Wyrusza w podróż, aby dowiedzieć się prawdy i skonfrontować podejrzenia z rzeczywistością. I właśnie ta surowa rzeczywistość jest najbardziej przerażająca - a jednocześnie do bólu najprawdziwsza.

Najprawdziwsza jest także ciemna strona internetu - warto poczytać o historii Suzy Gonzales, to ona stała się inspiracją do powieści. Tzw. suicidal pages, na których młodzi ludzie wspierają się nawzajem w samobójczych planach, naprawdę istnieją. Jeśli ziarno padnie na podatny grunt, na wrażliwą duszę - pomysł zostanie zrealizowany. 

Warto się temu przyjrzeć, a przy okazji odpowiedzieć sobie na pytanie: czy życie jest warte życia, nawet wtedy gdy niemiłosiernie boli i jest nie do PRZEtrzymania? 

Warto też być uważnym i spoglądać na drugiego człowieka z troską i miłością. Wiecie, jak mówią: zanim ocenisz moje życie, przejdź się w moich butach i przeżyj to, co ja. Wtedy pogadamy jak równy z równym. 

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Ten jeden rok/ Gayle Forman

PRZYPADEK VERSUS PRZEZNACZENIE



"Albo może oboje się pomyliliśmy i oboje mieliśmy rację. Może to nie była opozycja albo-albo: szczęście    a l b o  miłość. Przeznaczenie  a l b o  wybór. Może by osiągnąć podwójne szczęście, potrzeba i tego, i tego."

Właściwie to nie kontynuacja "Ten jeden dzień" - a raczej DOPEŁNIENIE tamtej powieści. Wreszcie wszystkie elementy układanki tworzą idealną całość.

Pisana z punktu widzenia Willema, niezwykle plastyczna historia spotkania dwojga młodych ludzi znajduje - ku radości czytelnika - swój finał.

Poszczególne "przypadki" spójnie kierują nas w stronę odpowiedzi na kluczowe pytanie: na ile naszym życiem rządzą przypadkowe zdarzenia, a na ile jesteśmy uwięzieni w pętli przeznaczenia?

Czy mamy jakiś wybór, czy zdajemy się na LOS?

Świetnie się czyta, styl autorki jest nieprawdopodobnie LEKKI i świeży. Polecam!

wtorek, 29 grudnia 2015

Ten jeden dzień/ Gayle Forman

24 GODZINY PRAWDY


"Na jego rumianych policzkach widzę niewielkie odgniecenia od trawy jak plemienne blizny inicjacyjne. Chcę ich dotknąć, poczuć wgłębienia na jego gładkiej poza tym skórze. Chcę dotknąć każdej części jego ciała. Jakby było olbrzymim słońcem obdarzonym własną siłą przyciągania."

Gayle Forman zaczyna być moją ulubioną pisarką! Pokochałam "Zostań, jeśli kochasz" wraz z kontynuacją "Wróć, jeśli pamiętasz" - za magię i surrealizm. Teraz pozwoliłam wchłonąć każdej cząstce mojego ciała "Ten jeden dzień".

Niezwykli bohaterowie, Paryż, przeznaczenie, poszukiwanie siebie i wreszcie - akceptacja tego, co przynosi nam los.

Uwielbiam jej dynamiczną narrację i wszechobecność jakiegoś tajemniczego ducha, który krąży i nie pozwala zasnąć, jeśli nie dowiemy się, jak potoczą się losy bohaterów.  Wrażenia dopełniły odniesienia do Mistrza Williama i cytaty z jego sztuk. Szekspir wiecznie żywy!

Myślę, że przeniesienie tej historii na ekran dałoby nieprawdopodobny efekt, gdyby tylko umiejętnie odtworzyć przeżycia Allyson (Lulu). Ta powieść wręcz PRZEMAWIA do nas obrazami. Ufam, że reżyser - a taki na pewno się zjawi - poradzi sobie z tym zadaniem.

ODKRYCIE.