Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Grochola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Grochola. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lipca 2024

Wyluzuj, kobieto!/ Katarzyna Grochola

"CZASEM WYSTĘPUJĄ TEŻ MINUSY UJEMNE"

 

„Życie jest takie niesprawiedliwe. Człowiek, czyli kobieta, rodzi w bólach, potem wychowuje najlepiej, jak potrafi, a potem pojawia się jakaś baba na gotowe i zabiera jak swojego”.

 

Nooo, kochani! Nic lepszego nie mogło nam się na początku wakacji przytrafić! Tym razem Grochola wkracza z przytupem z komedią obyczajową (chwilami wręcz komedią omyłek), która tętni inteligentnym i ciętym jak brzytwa humorem (cud miód!), zalewa nas falą przyjemnego, rodzinnego ciepła i – jakby tego było mało - obdarowuje pokaźną skarbnicą życiowych mądrości.

Ile w tej zwyczajnej, wydawałoby się, opowieści prawdy o relacjach międzyludzkich! O matkach-lwicach, walczących o szczęście swoich synków, o teściowych-zołzach, spędzających swoim synowym sen z powiek, czy też o mężach-jaskiniowcach, zaszywających się w swoich pracowniach, niepomnych na skargi umęczonych żon  … Tylko … (tu czytelnik bije się w piersi!) czy to wszystko wygląda zawsze tak, jak nam się wydaje? Czy teściowa faktycznie pragnie zedrzeć z nas skórę, a przyszła synowa unieszczęśliwić naszego synka na wieki wieków?

Przecież już wiemy, że u Kasi Grocholi nic nie jest zerojedynkowe. NIGDY W ŻYCIU! W każdej jej powieści bohaterowie stopniowo zdejmują z siebie kolejne warstwy i w efekcie końcowym wprawiają nas w niemałe osłupienie. Każdy niesie ze sobą jakąś historię – zdawałoby się, że słyszę Grocholę. Nie osądzaj, nie oceniaj. Wyluzuj.

Ach, i jeszcze na sam deser … Grochola nie byłaby sobą, gdyby nie skorzystała z okazji i nie zafundowała czytelnikom kilku(nastu) politycznych (przepięknie zawoalowanych) prztyczków w nos (a właściwie … nosy rządzących). Ach, jak to się dobrze czyta! Mieszanka idealna.

P.S. Książka została ukończona we wrześniu 2023 r., więc odpowiedź na pytanie, o czyje nosy chodzi, jest raczej oczywista.  


czwartek, 18 maja 2023

Miłość w cieniu słońca/ Katarzyna Grochola

 CZY POZWOLISZ SIEBIE POKOCHAĆ? 


„Nie było mnie, dopóki ona się nie pojawiła. 

Przedtem nie wiedziałem, że mnie nie ma. (…) 

Nie wiem, czy przedtem był jakiś świat”.

Grochola wydaje nową powieść! Jaki piękny tytuł, pomyślą wszyscy. Miłość, słońce, drzewa, trawy, szum morza, EKG na okładce. Romansidło jak nic.

Jakbyście nie znali Grocholi! Jakbyście nie wiedzieli, że u Kasi nic nie jest zerojedynkowe, oczywiste, proste lub płaskie. Że każde słowo ma (trój?)wymiar, że morze szumi jakoś tak inaczej, że figa jest soczysta i bezbronna, a whisky ma ciepły kolor i aż się czuje jej smak na języku, zaś ulepieni z literackiej gliny ludzie są pełnokrwiści i do bólu prawdziwi. Ta powieść, jak chyba żadna wcześniejsza, była dla mnie jak poemat, wspomnienie wiktoriańskich wyznań na wrzosowiskach, hołd dla słowa pisanego. Chłonęłam, przepuszczałam przez siebie, czytałam ponownie, zakreślałam … Tu perełka, tam perełka.

Bohaterów należałoby przenieść na deski teatru, posadzić przy stole lub na kanapie i – być obok, bezszelestnie, aby niczego nie popsuć, aby ich nie spłoszyć. Spotkanie z nimi jest jak dziecinne podsłuchiwanie fascynującej rozmowy dorosłych. Takiej, która pomieści wszystko, co ludzkie i nam nieobce. Lęk, radość, życie, miłość, śmierć. WSZYSTKO. Jeśli chcecie zostać świadkami pięknego dialogu i jeszcze piękniejszej miłości – musicie wejść w ten świat stuprocentowo, bez ściemy. Należy Wam się ostrzeżenie: pewne furtki mogą się otworzyć, blizny o sobie przypomnieć, strachy wypełznąć na powierzchnię. Jeśli na to zezwolicie, zadzieją się literackie czary.

O, Grocholo! Chowam w sobie teraz tysiące skrawków tej cudnej opowieści, napełniona po brzegi falą wiekopomnego uczucia, któremu miałam zaszczyt towarzyszyć. Dzięki Tobie!  

Niech jeszcze przez chwilę przenika mnie do szpiku kości. Pozwalam! 

PS. Nie zdradzę zbyt wiele, ale fani amerykańskiej poezji będą zadowoleni!


wtorek, 27 lipca 2021

Trzepot skrzydeł/ Katarzyna Grochola

 "BĘDĘ ROBIŁA WSZYSTKO PRZECIWKO SOBIE"



Powieść "Trzepot skrzydeł", jedna z pierwszych polskich pozycji traktujących o przemocy domowej, została opublikowana w 2008 roku, kiedy temat dopiero raczkował, a w społeczeństwie pokutował mit pt. "sama sobie winna". Dopiero w ostatniej dekadzie rynek czytelniczy wypełnił się pokrewnymi historiami. Wszystkie one są z jednej strony do siebie łudząco podobne (w kontekście ofiara-kat), a z drugiej strony - każda z osobna jest inna, dotyczy innej kobiety, a ta z kolei ma za sobą inne doświadczenia i żyje według innych schematów. No i - trzeba umieć je opowiedzieć! Grochola za pomocą narracji pierwszoosobowej umożliwia nam wejście w umysł bohaterki, Hani - i to jest bardzo dobry zabieg! 

Hania jest spragniona wielkiej miłości. TEN JEDYNY wydaje się być idealny: wykształcony, stanowczy, męski, czuły. Wie, czego chce, wie, czego nie chce. I kocha ją na zabój! Najmocniej, najpiękniej! Hania czuje się bezpieczna i wyjątkowa - tego pragnie każda kobieta, prawda? W uczuciowym szaleństwie przegapia znaki ostrzegawcze, sygnały świadczące o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Malutkie, prawie niezauważalne. Kto by się takimi przejmował, mając obok siebie księcia z bajki! Zresztą sęk w tym, że TEGO SIĘ NIE WIE, dopóki nie jest za późno. "O tym wszystkim wiesz dopiero wtedy, kiedy z nim żyjesz. Nie wcześniej. To jest tak, jak doświadczenie śmierci, o tym, jaka ona jest, wiedzą tylko ci, co już umarli".

Po ślubie historia Hani toczy się jak tysiąc innych, które może znacie osobiście lub z relacji znajomych. Z anioła wychodzi diabeł, a życie Hani staje się koszmarem. Grochola genialnie pokazała schemat uzależniania od siebie ofiary, techniki manipulacji, bazowanie na strachu. Świat się "kurczy" i "zmniejsza", dzień "maleje", a bohaterka "coraz ciszej" się cieszy. Chcesz wyjść z koleżankami - no jak to, już mnie nie potrzebujesz? Ugotujesz twarde mięso - no jak to, nie postarałaś się? Chcesz nowe meble - o, masz, już kupiłem, nie trudź się wybieraniem. Oj, a ta poprzednia żona to głupia była i w ogóle mnie nie doceniała, ty to co innego. 

Oczywiście, to się nie dzieje z dnia na dzień! Gdyby tak było, przemocowiec nie miałby szans. Kluczowe jest to, że proces odbywa się metodycznie, drobnymi krokami, jakby wzorowany na fenomenalnym planie stworzonym przez Wielkiego Manipulatora. Kto nie siedzi w temacie, temu trudno zrozumieć, a tu - pojawia się świetne wyjaśnienie: 

"- To niemożliwe, Boże jedyny, to niemożliwe, nie wierzę, dlaczego on to robił? 

No właśnie,

Dlatego, że tak. Taka jest odpowiedź. Nie ma żadnej innej".  

Otóż to! Wchodzenie w umysł przemocowca nie jest ofierze do niczego potrzebne. Robił i już. Może lubi, może tak go wychowano. Koniec tematu. Najistotniejsza jest walka o wyzwolenie - a ta zaczyna się od słowa. 

Żeby przetrwać, ocalić siebie, zdrowie, życie - trzeba komuś POWIEDZIEĆ. Tylko wtedy - nie ma innego sposobu! - świat się "rozszerzy" i udaje się uciec z więzienia. 

Wierzę, że lektura "Trzepotu..." ocaliła chociaż jedno życie. Dzisiaj, po 13 latach od jej wydania, świadomość społeczeństwa jest trochę większa, ale mimo to ciągle trzeba mówić o przemocy głośno i wyraźnie, bez eufemizmów, bez wstydu (!) - tak jak Grochola. Pamiętajmy - nikt nie ma prawa zabierać drugiemu człowiekowi wolności i bezpieczeństwa, a godność ludzka jest niezbywalna. 

Jeśli tkwisz w związku z katem: proś o pomoc i uciekaj. Jeśli podejrzewasz, że ktoś cierpi: reaguj. 

Bądźmy uważni.  

środa, 17 lutego 2021

Zjadacz czerni 8/ Katarzyna Grochola

 WCZORAJ TO HISTORIA, JUTRO TO TAJEMNICA, DZIŚ TO DAR 

 


 „Zjadacz czerni 8” jest jak majestatyczne drzewo. Fundamentem są korzenie – a więc to, co łączy wszystkich bohaterów, (nie)oczywisty rdzeń, z którego każdy z nich został stworzony. Idąc w górę (a więc dalej w życie), drzewo się rozgałęzia, a nawet wypuszcza liście. Tam powstają historie z historii – indywidualne ludzkie dramaty, których jesteśmy naocznymi świadkami. Czasami zielenieją, symbolizując nadzieję na lepsze. Przepełniają  je miłość, ciepło, spokój serca. Bywa jednak, że gniją lub opadają, tak jak gnije ludzka moralność, jak panoszy się grzech i dewaluacja wartości. Te opowieści będziecie składać w całość niczym misternie ułożone domino. Czasami zawieje wiatr i szalejące liście przefruną z gałęzi na gałąź, tworząc (pozornie) chaotyczną zieloną scenerię, która w efekcie końcowym zachwyci prostotą i nieporadnym pięknem.

Bohaterowie Grocholi zmuszają nas do otworzenia kilku pozamykanych drzwiczek, o których nie chcemy pamiętać. Świadomie zamiatamy pod nasz prywatny dywanik wszystkie niewygodne sprawy: zażenowanie, wstyd, strach, zawód miłosny. Czasami wydarzenia ze „Zjadacza” wzbudzają odrazę i chęć natychmiastowego osądu – jeśli dojdziecie do rozdziału 10, zrozumiecie. Przysłowiowy nóż otwiera się w kieszeni, a jednocześnie … niemalże nieuchwytne neutralne … przyswojenie (?) czy chociażby brak odruchowego życzenia śmierci.

Nie zapominajmy jednak, że drzewo pnie się wysoko. W ostatecznym rozrachunku pręży się w stronę światła, w stronę nieba, w stronę jasności.  Tak samo każdy z bohaterów „Zjadacza” w którymś momencie życia wznosi  wzrok ku górze. Jego oczy mogą być już bardzo umęczone cierpieniem, mogą prosić o łaskę zrozumienia, mogą oczekiwać pozaziemskiego spotkania z ukochaną … ale zawsze patrzą TAM, gdzie miłość zwycięża wszystko, gdzie nie ma już czerni i ciemności, gdzie czekają otwarte ramiona ukochanych osób, które kiedyś wymknęły nam się z rąk lub które zabrała nam bezlitosna śmierć.

„Zjadacz czerni 8” to zjawisko literackie. Nie da się go przeoczyć ani o nim zapomnieć, gwarantuję.

piątek, 30 sierpnia 2019

Zranić marionetkę/ Katarzyna Grochola

KIEDY DEMONY WYJDĄ NA SPACER ...



Boże, co tu się narobiło! Nasza ukochana Grochola, która przyzwyczaiła nas do mniej lub bardziej ckliwych (melo)dramatów, weszła w mroczny klimat psychologicznego dreszczowca. I to z jakim przytupem!

Nade wszystko to jest BARDZO DOBRZE NAPISANA powieść. Grochola nie zamęcza, nie przedłuża, nic się nie przeciąga i akcja toczy się wartko - a to duuuuży plus. No i temat przewodni!-  motyw pedofilii łączący wszystkie historie miażdży nas mentalnie już od samego początku, pod koniec poczujemy się mocno przeczołgani, bądźcie na to gotowi!

Wiemy, że zginął zamożny biznesmen, sprawca jest poszukiwany, generalnie jakaś grubsza sprawa. Wiemy, że dwie nastoletnie przyjaciółki zabawiają się na internetowych forach, nieświadome potęgi słowa, a szczególnie - siły internetowych przekazów. Wiemy, że główna bohaterka nosi w sobie traumę i próbuje jej się pozbyć na terapeutycznych sesjach.

Pomiędzy tymi wątkami poprzez narrację zabójcy dowiadujemy się - nieśpiesznie - nie tylko tego, jakie były motywy zbrodni, ale też tego, co się wydarzy, gdy szaleńcze pragnienie zemsty zawładnie umysłem tak bardzo, że człowiek nie cofnie się przed niczym. Najciekawsze jest to, że czytelnik to jakoby ROZUMIE, ale jednocześnie chciałby zapobiec katastrofalnej pomyłce.

Poznajemy różne historie, które - niczym w świetnie napisanym serialu - zazębiają się  - tutaj w osobie zabójcy, a także wpływają na dwójkę głównych bohaterów (policjanta i antropolożki) - Natana i Weroniki. Ci dwoje zmierzą się z własnymi zranieniami i okaże się, że odpowiedź na pytanie "kto zabił" jest tylko jedną z wielu, jakie przyjdzie im analizować.

Przekonamy się, do czego zdolna jest matka, aby chronić swoje dziecko, ale też jak bardzo można się pomylić w osądach i fałszywymi oskarżeniami doprowadzić do etapowej ruiny drugiego człowieka. Grochola potrafi świetnie opisać to, że przeszłość tkwi jak drzazga, uwiera i prowadzi do zainfekowania umysłu. A taki chory umysł może popełniać błędy, w strachu przed kolejnym ciosem. Tymczasem konsekwencją błędów nieokiełznanego umysłu może być nawet śmierć.

Doświadczymy - za pomocą przywoływanych historii - że pedofilia, kojarząca nam się zazwyczaj z brutalnym wykorzystywaniem dzieci, czai się też pod płaszczykiem perfidnych zmysłowych praktyk, że - jak potwierdzają losy jednej z postaci - potrafi zauroczyć, zaprosić do swojego świata, omamić ofiarę i wyprzeć z jej świadomości jakiekolwiek taktyki obronne. To jest dopiero emocjonalna miazga!

Uwaga! Trzeba przygotować się na drastyczne szczegóły, opisy pedofilskich praktyk są naprawdę druzgocące, więc nie każdy czytelnik przez nie przebrnie. Naturalizm, a jednocześnie psychologiczna głębia, są niezbędne, żeby wyznania były przekonujące i żeby tak naprawdę TOWARZYSZYĆ zabójcy w jego drodze do finału, a Natanowi i Weronice w ich niezamierzonej podróży do prawdy, za którą oboje tęsknią.

czwartek, 7 lipca 2016

Przeznaczeni/ Katarzyna Grochola

PRZYPADEK - JAK TO ŁATWO POWIEDZIEĆ


"Więc raz na jakiś czas, nieokreślony, przychodzi taki dzień, 
w którym zwykłe drobiazgi zaczynają coś znaczyć, wypowiadane słowa nabierają mocy, a imiona stają się ludźmi, którzy odmieniają nasz los."



Każdy krok ma znaczenie. Każda podjęta przez nas decyzja skutkuje następną, ta z kolei wpływa na drugiego człowieka, po czym ten ktoś dokonuje wyboru ... I tak nieustannie - dzień po dniu, rok po roku - pchamy ten wózek obłędu, wierząc naiwnie, że naszym życiem rządzi przypadek. Powiem jedno słowo - a to słowo żyje już swoim życiem, zagnieżdżone w umyśle osoby, do której było skierowane. Ziarno zasiane.

Zatem - przypadek? A może jednak ... przeznaczenie?

Z powieści wyłania się idea, że nasze życie przypomina domino. Raz puszczony w ruch kafelek popycha sąsiednie, ten następne, aż nadchodzi nieodwracalny koniec, czasu nie da się cofnąć, coś już nastąpiło i się nie ODSTANIE. Domino się przewróciło.

Wątki można by mnożyć i każdy z nich byłby scenariuszem na dobry, psychologiczny film. Poznajemy bohaterów, otwierając kolejne szufladki, strona po stronie, grzebiąc bezwstydnie w ich tajemnicach, na tyle, na ile pozwoli nam autorka, a także - nasza wyobraźnia. Obawa przed bliskością, machina uzależnień, ból po stracie bliskiej osoby, trauma nieudanego dzieciństwa - w tej książce nic nie jest czarno-białe, wręcz przeciwnie, zamazane bliznami przeszłości, poranionymi duszami, płonnymi nadziejami i naszym wyobrażeniem o innych. Na bazie tej powieści można przepracować multum uwierających nas drzazg, powyjmować je i podjąć drogę ku uleczeniu.

Puzzle układają się w całość dopiero na ostatnich stronach. Pozornie niezwiązane ze sobą historie - okazują się być płytkami domina. "Jutra nie ma", pisze Grochola. Jest dziś, jest ta chwila, ta konkretna, to zakończenie. Ale - całość zaczęła się dużo wcześniej, wtedy, gdy popchnięto pierwszy kafelek. Pytanie stare jak świat: kto był siłą sprawczą? Kto jest władcą domina?

Grochola nie zawiodła. Majstersztyk dla rasowych książkoholików.

piątek, 21 sierpnia 2015

Grochola o miłości



"Nie opowiem nikomu o swojej miłości, o tym, że mogłabym spłonąć, gdyby umarł, 
że każde jego słowo zostaje we mnie i powoli wypiera pustkę, 
nie składam się z niczego, co nie jest nim, wspomnieniem o nim,
 marzeniem o nim, nie obchodzi mnie nikt."


K. Grochola