Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gayle Forman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gayle Forman. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 czerwca 2018

I HAVE LOST MY WAY/ GAYLE FORMAN

STAY TRUE TO YOURSELF - ZAWSZE WIERNY SOBIE


'When a broken bone heals, it's stronger than it was before the break. 
(...) Same holds true for broken hearts.'



W zasadzie jest to właśnie powieść o złamanych sercach - ale nie tylko w znanym nam kontekście miłosnego zawodu. Złamane serce może sięgać czasów dzieciństwa, ojca-szaleńca, siostrzanej rywalizacji czy chowania w szafie przez kilkanaście udręczonych lat swojej orientacji seksualnej. 

Każde z trojga bohaterów szuka właśnie tej tytułowej zagubionej drogi, a kiedy ich drogi się przetną - zaświta nadzieja na coś nowego, pięknego. 

Gayle Forman przyzwyczaiła mnie do emocjonalnej karuzeli - tutaj mi jej, niestety, zabrakło. Nie jest to zapewne historia na miarę "Zostań, jeśli kochasz", da się odczuć niedosyt magicznej aury, tak znamiennej dla powieści autorki. Jednak przesłanie chwyta za serce - to drugi człowiek jest dla nas jedynym ratunkiem, to tylko w oczach innej osoby możemy się odbić jak w lustrze i osiągnąć spokój, za którym tak chorobliwie gonimy. I wreszcie - gdy stoimy już - dosłownie i metaforycznie - nad tą rwącą rzeką, wyłącznie dłoń drugiego człowieka może nas ocalić. Od uczuciowych perturbacji, od skoku w beznadzieję, od śmierci za życia. 

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Zostaw mnie/ Gayle Forman

TRZEBA ODEJŚĆ, BY WRÓCIĆ


Gayle Forman tym razem zasadza uczuciową bombę dla dorosłych, ale siła słowa pozostaje jednako wielka.

Temat ociera się o kontrowersję - oto wzorowa matka wymarzonej dwójki dzieci i szczęśliwa mężatka, zmęczona życiem po przebytym zawale serca - postanawia odejść. Zostawia rodzinę, pakuje niezbędne rzeczy i wsiada do byle jakiego pociągu. Nie goni za młodszym kochankiem, czy lepiej płatną pracą. Chce po prostu odpocząć.

To są pozory. Pozory pt. nowe życie, nowa ja, wolność, brak zobowiązań.

Pod spodem tej iluzji są dramatyczne pytania o początek swojego istnienia (poszukiwanie biologicznej matki), szaleńcza podróż za błogim slow life (bez smartfona i internetowej uwięzi), a w efekcie - wiedza na temat tego, kim jestem, co czuję, kogo kocham i czy jestem gotowa wrócić.

Gayle obala mit idealnej matki, a raczej hołduje matce 'normalnej', prawdziwej, takiej, która ma wątpliwości, która bez wahania oddałaby życie za swoje dzieci, ale która nieraz musi odpuścić, uciec do/ od siebie samej, by nie popaść w obłęd i by wrócić silniejszą, nowo narodzoną.

Gdzieś na drugim planie pojawi się kwestia porzucenia - Maribeth, główna bohaterka, jest adoptowana i pragnie poznać prawdę o swojej matce. Janice - właścicielka organizacji odnajdującej biologicznych rodziców, sama kiedyś zostawiła córeczkę, będąc w dramatycznej życiowej sytuacji i w ten sposób - ofiarowując dziecku szansę na dobre życie. W rozmowie z Maribeth wyjaśni:  "Czasami pozostawienie kogoś własnemu losowi stanowi najpełniejszy wyraz miłości."

Trzeci filar to mąż Maribeth - mąż, który nie przeklina jej wyboru, który zostawia ją w spokoju (wedle prośby), który zakasa rękawy i przejmuje opiekę nad bliźniakami, oczekując na powrót ukochanej, w myśl teorii: "Jeśli kogoś kochasz, puść wolno. Jeśli ten ktoś kocha - na pewno do ciebie wróci."

Czy na pewno mamy prawo odchodzić, by dopasować wszystkie elementy układanki i wrócić już na zawsze?
Czy rzeczywiście w imię miłości trzeba zostawić kogoś w spokoju, puścić wolno i dać mu żyć?
Czy w imię miłości powinniśmy czekać do końca?
Czy ten, który odchodzi, kocha naprawdę?

...

czwartek, 7 stycznia 2016

Byłam tu/ Gayle Forman

BÓL ISTNIENIA


Gayle Forman (jedna z moich najulubieńszych, cudowny, lekki styl i piękne życiowe historie!) - tym razem o bólu istnienia. Szarpie za najdelikatniejsze struny. Wwierca się w nasze wnętrze, wciąga w czarną otchłań, w której znalazła się bohaterka, młodziutka Meg. Dla niej mrok był nie do zniesienia i bezlitośnie popchnął ją w kierunku najbardziej dramatycznej decyzji - odebrania sobie życia. 

Obok Meg mamy również historię Cody, jej najlepszej przyjaciółki. Dla Cody wiadomość o samobójstwie najbliższej osoby uderza jak najsilniejsze i najmniej spodziewane trzęsienie ziemi. Jak żyć? Zrozumieć? Wybaczyć? Zaakceptować? Wziąć na swoje barki "przydział" win czy też zamknąć ból w sekretnych zakamarkach umysłu, by nigdy nie ujrzał światła dziennego?

Cody wybiera działanie. Bierze sprawy w swoje ręce. Wyrusza w podróż, aby dowiedzieć się prawdy i skonfrontować podejrzenia z rzeczywistością. I właśnie ta surowa rzeczywistość jest najbardziej przerażająca - a jednocześnie do bólu najprawdziwsza.

Najprawdziwsza jest także ciemna strona internetu - warto poczytać o historii Suzy Gonzales, to ona stała się inspiracją do powieści. Tzw. suicidal pages, na których młodzi ludzie wspierają się nawzajem w samobójczych planach, naprawdę istnieją. Jeśli ziarno padnie na podatny grunt, na wrażliwą duszę - pomysł zostanie zrealizowany. 

Warto się temu przyjrzeć, a przy okazji odpowiedzieć sobie na pytanie: czy życie jest warte życia, nawet wtedy gdy niemiłosiernie boli i jest nie do PRZEtrzymania? 

Warto też być uważnym i spoglądać na drugiego człowieka z troską i miłością. Wiecie, jak mówią: zanim ocenisz moje życie, przejdź się w moich butach i przeżyj to, co ja. Wtedy pogadamy jak równy z równym. 

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Ten jeden rok/ Gayle Forman

PRZYPADEK VERSUS PRZEZNACZENIE



"Albo może oboje się pomyliliśmy i oboje mieliśmy rację. Może to nie była opozycja albo-albo: szczęście    a l b o  miłość. Przeznaczenie  a l b o  wybór. Może by osiągnąć podwójne szczęście, potrzeba i tego, i tego."

Właściwie to nie kontynuacja "Ten jeden dzień" - a raczej DOPEŁNIENIE tamtej powieści. Wreszcie wszystkie elementy układanki tworzą idealną całość.

Pisana z punktu widzenia Willema, niezwykle plastyczna historia spotkania dwojga młodych ludzi znajduje - ku radości czytelnika - swój finał.

Poszczególne "przypadki" spójnie kierują nas w stronę odpowiedzi na kluczowe pytanie: na ile naszym życiem rządzą przypadkowe zdarzenia, a na ile jesteśmy uwięzieni w pętli przeznaczenia?

Czy mamy jakiś wybór, czy zdajemy się na LOS?

Świetnie się czyta, styl autorki jest nieprawdopodobnie LEKKI i świeży. Polecam!

wtorek, 29 grudnia 2015

Ten jeden dzień/ Gayle Forman

24 GODZINY PRAWDY


"Na jego rumianych policzkach widzę niewielkie odgniecenia od trawy jak plemienne blizny inicjacyjne. Chcę ich dotknąć, poczuć wgłębienia na jego gładkiej poza tym skórze. Chcę dotknąć każdej części jego ciała. Jakby było olbrzymim słońcem obdarzonym własną siłą przyciągania."

Gayle Forman zaczyna być moją ulubioną pisarką! Pokochałam "Zostań, jeśli kochasz" wraz z kontynuacją "Wróć, jeśli pamiętasz" - za magię i surrealizm. Teraz pozwoliłam wchłonąć każdej cząstce mojego ciała "Ten jeden dzień".

Niezwykli bohaterowie, Paryż, przeznaczenie, poszukiwanie siebie i wreszcie - akceptacja tego, co przynosi nam los.

Uwielbiam jej dynamiczną narrację i wszechobecność jakiegoś tajemniczego ducha, który krąży i nie pozwala zasnąć, jeśli nie dowiemy się, jak potoczą się losy bohaterów.  Wrażenia dopełniły odniesienia do Mistrza Williama i cytaty z jego sztuk. Szekspir wiecznie żywy!

Myślę, że przeniesienie tej historii na ekran dałoby nieprawdopodobny efekt, gdyby tylko umiejętnie odtworzyć przeżycia Allyson (Lulu). Ta powieść wręcz PRZEMAWIA do nas obrazami. Ufam, że reżyser - a taki na pewno się zjawi - poradzi sobie z tym zadaniem.

ODKRYCIE.

środa, 22 lipca 2015

Wróć, jeśli pamiętasz/ Gayle Forman

TYSIĄC SŁOŃC


"Ale zrobiłbym to znowu. Wiem o tym teraz. Przysiągłbym to tysiąc razy i stracił ją tysiąc razy, 
żeby tylko usłyszeć, jak grała ubiegłego wieczoru, albo zobaczyć ją w porannym słońcu. 
Albo nawet bez tego. Tylko żeby wiedzieć, że gdzieś tam jest. Żywa."


Pochłonięta przeze mnie w dwie noce kontynuacja losów Adama i Mii, rozwaliła mnie emocjonalnie do reszty, do każdej tkanki, dosłownie. Świetna pierwszoosobowa narracja Adama rozkłada jego przeżycia na kawałeczki, a każdy z nich jeszcze na milion części: "Uśmiech Mii jest jak stopiona czekolada. Jak wymiatająca gitarowa solówka. Jak wszystko najlepsze na tym świecie." 

Historia nieprzeciętnej miłości, przeplatanej słodko-gorzkimi wspomnieniami, lustro emocji, autentyzm uczuć. Wierzymy bez wahania w prawdziwość tego uczucia, wchodzimy w cierpienie razem z Adamem i odczuwamy je razem z nim. Kibicujemy jemu i Mii, mając przekonanie, że ich miłość jest rzeczywiście epicka - jakby wzorowali się na prototypach słynnych kochanków z Werony. Czytamy i chcemy ich popchnąć ku sobie: kochani, wy po prostu MUSICIE BYĆ RAZEM!  

Będzie to jedna z najważniejszych książek w moim życiu, nie mam co do tego wątpliwości.