Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 marca 2025

Na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno!




Dwa lata temu, dokładnie w Dniu Kobiet, ukazała się moja pierwsza powieść "Wszystko będzie dobrze". Spełniło się moje życiowe marzenie, co dowodzi, że nigdy nie jest za późno! Dalej piszę. Czekają dwa (!) projekty następnej powieści - nie mogę się zdecydować, który pociągnąć - oraz seria felietonów, które - ufam, że niedługo - ujrzą światło dzienne. Ze mną jest tak, że bez pisania jak bez powietrza. Często jedno słowo wywołuje w mojej głowie istną lawinę pomysłów i kosmicznych scenariuszy, ale nie zawsze mam możliwość je zapisać, ponieważ - na przykład - jadę autem albo ... pilnuję uczniów na sprawdzianie :) 

Fajnie, że Bóg obdarzył mnie takim talentem, a zgodnie z przypowieścią - talenty trzeba mnożyć! 

piątek, 8 marca 2024

"Wszystko będzie dobrze"

MOJA PRYWATNA ROCZNICA




Dokładnie rok temu, w Dniu Kobiet, odbyła się premiera mojej debiutanckiej powieści i … świat nabrał nowych barw. Nie, nie spłynął na mnie deszcz pieniędzy. Nie, nie dopadła mnie międzynarodowa sława. Ale sam fakt, że inni przeczytali tę książkę i docenili mój talent – sprawiło, że urosły mi skrzydła.

I nie dam sobie ich przyciąć! Pisanie jest dla mnie tak naturalne jak oddychanie. Czasem czuję, że JESTEM pisaniem. Czasem po prostu MUSZĘ coś zanotować, bo kłębiące się w głowie myśli nie dają mi żyć. Słyszę fragment rozmowy i już piszę jej ciąg dalszy, już ona żyje swoim (moim) życiem.

Zatem piszę nadal, bo to moja pierwsza miłość, a wszyscy dobrze wiemy, że stara miłość nie rdzewieje. Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa – mogę się nimi ogrzewać do woli i czerpać siłę do dalszej pisarskiej pracy. (czekajcie cierpliwie!)

PS. A jeśli ktoś jeszcze nie czytał „Wszystko będzie dobrze” – to oczywiście zapraszam, gdyż nieskromnie uważam, że to jest BARDZO dobra książka! (link z lewej strony w zakładce)

PS 2: A to, że na okładce jest moja ukochana córka Kasia, to jest totalny kosmos!

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Moja Triada Wartości



Wielkie Idee należące do Wielkiej Triady Platońskiej to Dobro, Prawda i Piękno. I o ile mogłabym się pod nimi podpisać, to myśląc o własnej triadzie wartości, widzę: Wiarę, Rodzinę i Wolność.

Wiara – powszechnie sprowadzana raczej do wiary we własne siły, pogoni za ekstremalnym indywidualizmem (podsycanym psychologicznym coachingiem) i wiary w swoje niezwyciężone ego. Czy to dobry trend czy nie – temat nie na dziś. Dziś bowiem o mojej wierze – a więc wierze w to, że WSZYSTKO JEST PO COŚ.

Oglądałam nie tak dawno genialne przemówienie Steve’a Jobsa na temat „łączenia kropek” – uogólniając: chodziło o to, że dopiero kilka(naście?) lat PO życiowych turbulencjach jesteśmy w stanie zobaczyć, że to, co było WTEDY, miało sens, było jedną z kropek, których połączenie TERAZ tworzy pełen obraz. Nie możemy ujrzeć tego wcześniej, w danym momencie, musimy podjąć ryzyko, żeby zrobić krok – albo naprzód albo w tył. Możemy też kręcić się w kółko – możemy właściwie wszystko, jeśli taka jest NASZA decyzja na tamten czas.  

Dla mnie - ta wiara w sens tego, co nam się przydarza, jest nieodłącznie związana z wiarą w Chrystusa, w Boski Plan napisany dla każdego z nas. Nie kłóci się to absolutnie z pojęciem „wolnej woli” – owszem, nasze decyzje należą zawsze do nas i po drodze mogą przytrafić nam się różne rzeczy, ale finalny wynik zawsze zostanie przesądzony – wtedy, gdy połączą się kropki. Nie mówię o śmierci (ta bowiem jest akurat niepodważalna i wobec niej jesteśmy równi), bardziej o kamieniach milowych. Już wyjaśniam: oglądaliście kiedyś film „Sliding doors” z Gwyneth Paltrow (przetłumaczone, o zgrozo, na język polski jako „Przypadkowa dziewczyna”)?  Bohaterka przeżywa dwa życia (witaj teorio multiwersum!), w zależności od tego, czy pewnego dnia zdąży na metro czy zamkną się przed nią tytułowe sliding doors. Sęk w tym, że w obu „wersjach” egzystencji kluczowe życiowe wydarzenia pozostają te same, natomiast otoczka jest zgoła inna. Rozumiecie? Musimy konkretnych spraw dotknąć, doświadczyć na własnej skórze – tych kluczowych, tych kamieni milowych, ale otoczka - już należy do nas. Decyzje są nasze. To, jak połączymy kropki – po drodze – jest nasze.

Podobno teraz nie mówi się o wierze w kontekście religijnym, bo to „sprawa osobista”. Zaryzykuję! Albowiem ja nieustannie i bezkompromisowo wierzę, że istnieje Boski Plan dla każdego z nas. Każdy ma jakąś misję do spełnienia, nic nie dzieje się przypadkiem. Zło można przekuć w dobro. Po burzy wstaje słońce. I wreszcie – wierzę, że to, co mamy tutaj, nie jest ostatecznością, że istnieje życie wieczne, gdzie spotkam się z moimi Ukochanymi bliskimi i będę żyć w szczęśliwości razem z nimi, ku chwale Boga. Brzmi śmiesznie w dzisiejszych czasach? Być może, biorę to na klatę. Ale ta wiara – wiara w Niebo, w zmartwychwstanie Jezusa – ocaliła mnie od szaleństwa, gdy prawie cztery lata temu niespodziewanie odszedł mój Tata. Pomimo rozpaczy, czułam wewnętrzny spokój, bo wiedziałam – i nadal wiem (rozsądnie nie sposób tego wyjaśnić) – że On jest i czeka na mnie. Ba! Wiem, że się mną opiekuje i daje mi znaki. Skąd? Hm … a skąd wiemy, że kogoś naprawdę kochamy, że nie rządzi nami jedynie chemiczna reakcja, której osłabienie spowoduje z czasem obojętność? Potraficie to logicznie wytłumaczyć? No właśnie. To się nazywa wiara.

Przejdźmy do Rodziny – mówią, że wychodzi się z nią dobrze tylko na zdjęciach. Ironiczne, ale jest w tym sporo prawdy, nie jednak z tego powodu, o którym wszyscy myślą. Odpowiedź jest prosta – zdjęcia zawsze robimy wtedy, kiedy jesteśmy pełni radości, kiedy dzieją się fajne rzeczy, jest spokojnie, ciepło, pluszowo i milutko. Nie cykamy fotek, kiedy jesteśmy na siebie obrażeni („O, patrz! To ja tutaj, obrażona na moją mamę, 24 maja 1989 roku!”) lub kłócimy się zajadle, rzucając na siebie kalumnie. A przecież, nie oszukujmy się, dzieje się tak w każdej rodzinie, czy tego chcemy czy nie (najczęściej nieintencjonalnie, jesteśmy tylko ludźmi).

Dla mnie rodzina to opoka, fundament. Z tego fundamentu wyrosłam ja, na moim fundamencie wyrosła moja córka, potem ona przejmie stery, a potem jej dzieci. Zabieramy ze sobą to, co dobre i złe. Złe przekuwamy w dobre, dobre pielęgnujemy, by rosło w siłę. Niewygodne lub bolesne – przepracowujemy w terapii (każdy powinien taką przejść), uczymy się na błędach przodków, odkopujemy generacyjne traumy (zaufajmy psychologom, pliz!).

Wiecie, jaki to kapitał na przyszłość, gdy dzieci mają kochanych dziadków? Na pewno tak! Na pewno wielu z Was przywoła dokładnie w tej chwili cudowne, ciepłe (niczym pyszne babcine ciasteczka) wspomnienie z dzieciństwa. To jest ESENCJA życia. I nie mówię, że inne jest mniej ważne – praca, rozwój, rozrywka. Wszystko, co nas cieszy i daje satysfakcję, jest istotne i powinniśmy o to dbać! Ale rodzina – mama, babcia, może wujek, a może „niebiologiczne” rodzeństwo, które sami sobie wybraliśmy – scala w jedno, daje korzenie i dodaje skrzydeł. Każdy z nas lubi mieć gdzie wrócić, prawda? Bywa różnie, męcząco i duszno – nie da się zaprzeczyć. Ale obok tego jest miłość, a miłość stoi zawsze PONAD, z rozpostartymi ramionami. Fajnie móc się tam schronić.

I po trzecie – wolność. ODDECH. Wolność jest nadrzędna, by żyć pełnią życia (jakkolwiek kliszowo to brzmi). Dla mnie to wolność myślenia, wolność wyboru, wolność kochania, wolność bycia sobą. Całe nasze jestestwo realizuje się dopiero wtedy, gdy jesteśmy wolni. Kiedy mogę myśleć, co chcę i to głosić – rozwijam się, kształtuję siebie, dowiaduję się coraz to czegoś nowego. Kiedy mam wybór – podejmuję decyzje, idę przez życie zaopatrzona w moc sprawczą, nie jestem bierną obserwatorką. Kiedy kocham tych, których wybiorę – a nie tych, których „powinnam” – kocham prawdziwie i najmocniej, oddam obie nerki i skoczę bez zastanowienia w ogień. Kiedy jestem sobą – nikogo nie udaję, pokazuję to samo oblicze, jednakie każdego dnia i w każdych okolicznościach. Rosnę w siłę, odczuwam solidarność z samą sobą, PRAWDĘ. Jestem wolna od czyichś oczekiwań, patrzę w lustro bez wstydu. Tak, oto ja - myślę.

Kiedy czuję się wolna, biorę pełny oddech. Taki na 100%. Dostaję skrzydeł, wiem, że mogę wiele. Mam wówczas moc podążania za marzeniami, a także moc osadzenia siebie W SOBIE, rozumiecie? Jestem stabilna, stąpająca mocno na dwóch nogach, a jednocześnie z głową w chmurach. Prawdziwa - jednakowa twarz, bez udawania. Z wiarą, z rodziną u boku. WOLNA.

sobota, 11 marca 2023

Wszystko będzie dobrze/ Agata Szymańska

Co nieco o moim pisaniu 

Oczywiście, nie będę tu recenzować swojej powieści - byłoby to dość dziwne, prawda? Chciałam Wam tylko powiedzieć, jak powstała ta książka i jaką literacką drogę przeszłam. 

"Wszystko będzie dobrze" pisałam od stycznia do lipca 2021r., czyli w środku pandemii. Kolejne niemalże dwa lata stukałam do drzwi rozmaitych wydawnictw, niezrażona odmowami lub niekorzystnymi (finansowo) propozycjami. Po wyboistej drodze, w niektórych momentach mocno nieprzyjemnej (oszustwo), Opatrzność rzuciła mnie w ramiona Pani Katarzyny Krzan z wydawnictwa E-bookowo. Widocznie tak musiało być, że dopiero teraz przydarzył się ten mały literacki cud! 

Słowa, które "sklejone" siłą tajemną (zwaną "weną twórczą"), pojawiają się w powieści, tłukły mi się po głowie kilka(naście?) lat. Ta myśl, że kiedyś na 100% musi powstać MOJA książka, nie dawała mi spokoju. Ja po prostu wiedziałam, że to się wydarzy - nie znałam tylko czasu. 

Niektórzy z Was już przeczytali "Wszystko będzie dobrze" i odnaleźli w niej swoje doświadczenia - to najpiękniejszy prezent dla pisarza! Zawsze wierzyłam, że słowo ma moc. Dobrą, twórczą, ale też złą, piekielną. Słowo może uratować, ale może też zabić. Marzy mi się, aby moje słowa wnikały do Waszych dusz i umysłów, targały emocjami i zostawały z Wami jak najdłużej. 

U mnie zawsze pisanie było na pierwszym miejscu. Myślę, że to proces podobny do tworzenia kompozycji czy malowania dzieła sztuki. TO przychodzi znienacka i nie możesz się już uwolnić. Nie spoczniesz, dopóki całe twoje jestestwo nie wyleje się na papier. 

Uprzedzając pytania - tak, "pisze się" już druga powieść. W pewien nietypowy sposób dowiecie się z niej, jaki ciąg dalszy ma historia Adama i Ewy. Czekajcie cierpliwie! 

wtorek, 28 lipca 2015

Życiowe mądrości




"I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, 
a ja z moją miłością niech sobie będę głupi."


E. Stachura 

czwartek, 2 lipca 2015

wtorek, 30 czerwca 2015

Ja i czytanie



"Kocham książkę dlatego, że wprowadza mnie w mój własny świat, 
że odkrywa we mnie bogactwa, których nie przeczuwałem."

Jarosław Iwaszkiewicz 

sobota, 27 czerwca 2015

Rozważania o szczęściu



  przestań czekać
na piątek
na wakacje
na kogoś, kto się w Tobie zakocha
na życie

szczęście osiąga się wtedy
kiedy przestajesz czekać
a zaczynasz korzystać
z chwili obecnej 

piątek, 19 czerwca 2015

To, co ważne




"nieważne jest miejsce, w którym przebywamy, 
ale stan ducha, w jakim się znajdujemy."

Anna Gavalda 

niedziela, 14 czerwca 2015

O pieniądzach



"Inny wierzy, że powinnością każdego człowieka jest przez całe życie głowić się 
jak zgromadzić pieniądze, by na starość nie umrzeć z głodu. 
I człowieka tak bardzo pochłaniają myśli i plany na przyszłość,
 że przypomina sobie o życiu dopiero wtedy, 
gdy jego dni na ziemi są policzone. 
Ale wówczas na wszystko jest już za późno."

Paulo Coelho 

piątek, 12 czerwca 2015

The way I am



"Uwielbiam przesiadywać do późna. Czuję wtedy znacznie mocniej, że żyję.
 Przez resztę dnia nie słyszę tak wyraźnie głosu, który mówi w mojej głowie,
 a emocje przepełniające mnie nocą nie znoszą chyba światła dziennego."

Valérie Zenatti 

sobota, 6 czerwca 2015

I have always imagined that paradise will be a kind of library. (Jorge Luis Borges)

Zapraszam do mojej książkowej podróży... 
Nie znajdziecie tutaj pogoni za sensacją, horrorem, tandetą. 
Będę pisać o emocjach. 
Życie, śmierć, uczucia, ludzie. 
Przyjaźń, miłość. Bóg. Duchowość.
Tego szukam w książkach i tak będę je recenzować.
Dla Was. Dla siebie. Dla świata. (?)