wtorek, 21 stycznia 2025
Sztuka pięknego życia/ reż. John Crowley
wtorek, 29 października 2024
It starts with us/ Colleen Hoover
NIECH ZACZNIE SIĘ OD NAS SAMYCH
wtorek, 8 października 2024
Nikt tego nie chce/ twórczyni Erin Foster
NOAH KOCHA ZA MILIONY, czyli o poważanym rabinie i wyzwolonej podcasterce słów kilka
poniedziałek, 7 października 2024
Wielki Ogarniacz Pracy, czyli jak robić i się nie narobić/ Pan Buk, Pani Bukowa
WSZYSCY SIEDZIMY PO USZY W TYM SAMYM ...
Jeśli znacie poprzednie "Ogarniacze" ("Wielki Ogarniacz Życia" oraz "Wielki Ogarniacz Życia we 2"), wiecie, czego się spodziewać: niebanalnych historii, nietuzinkowych bohaterów, absurdu, ironii i humoru. Plus uwielbianych przez wszystkich "Bukowych" ilustracji.
Ogarniacz jest dla tych, którzy kochają swoją pracę i chcą do niej puścić oczko, a nuż przypomnieć sobie, że nie samą pracą żyje człowiek. Oraz dla tych, którzy marzą o domku na Kostaryce i słodkim nicnierobieniu, a tymczasem dzień w dzień cierpią męki Tantala, bezskutecznie ucząc się asertywności i szukając pocieszenia w życiu POZA pracą.
Z niniejszej pozycji dowiemy się między innymi, jak nie prosić o podwyżkę, jak się nie bratać z szefem, jak pracować z klientem, tudzież jak nie pracować z dziećmi. Utwierdzimy się w przekonaniu, że kawa to najważniejszy posiłek dnia i poznamy pięć najlepszych wymówek na spóźnianie się do pracy (warto wypróbować, co nam szkodzi!). Możemy również pobrać lekcję pt. jak splajtować lub jak się załamać nerwowo. Co kto woli - do wyboru, do koloru!
Poszczególne rozdziały są przeplatane "cytatami z internetów", a wiemy wszyscy, że inwencja twórcza internautów jest nieograniczona. Morda sama się śmieje, zobaczycie!
PS Na półce czeka już na mnie "Wielki Ogarniacz Kuchni" - przebieram nogami. Czekajcie na recenzję!
środa, 3 lipca 2024
Wyluzuj, kobieto!/ Katarzyna Grochola
"CZASEM WYSTĘPUJĄ TEŻ MINUSY UJEMNE"
„Życie jest takie niesprawiedliwe. Człowiek, czyli kobieta,
rodzi w bólach, potem wychowuje najlepiej, jak potrafi, a potem pojawia się
jakaś baba na gotowe i zabiera jak swojego”.
Nooo, kochani! Nic lepszego nie mogło nam się na początku wakacji
przytrafić! Tym razem Grochola wkracza z przytupem z komedią obyczajową (chwilami
wręcz komedią omyłek), która tętni inteligentnym i ciętym jak brzytwa humorem
(cud miód!), zalewa nas falą przyjemnego, rodzinnego ciepła i – jakby tego było mało - obdarowuje pokaźną skarbnicą
życiowych mądrości.
Ile w tej zwyczajnej, wydawałoby się, opowieści prawdy o relacjach
międzyludzkich! O matkach-lwicach, walczących o szczęście swoich synków, o
teściowych-zołzach, spędzających swoim synowym sen z powiek, czy też o
mężach-jaskiniowcach, zaszywających się w swoich pracowniach, niepomnych na skargi
umęczonych żon … Tylko … (tu czytelnik
bije się w piersi!) czy to wszystko wygląda zawsze tak, jak nam się wydaje? Czy
teściowa faktycznie pragnie zedrzeć z nas skórę, a przyszła synowa
unieszczęśliwić naszego synka na wieki wieków?
Przecież już wiemy, że u Kasi Grocholi nic nie jest
zerojedynkowe. NIGDY W ŻYCIU! W każdej jej powieści bohaterowie stopniowo zdejmują
z siebie kolejne warstwy i w efekcie końcowym wprawiają nas w niemałe
osłupienie. Każdy niesie ze sobą jakąś historię – zdawałoby się, że słyszę
Grocholę. Nie osądzaj, nie oceniaj. Wyluzuj.
Ach, i jeszcze na sam deser … Grochola nie byłaby sobą, gdyby
nie skorzystała z okazji i nie zafundowała czytelnikom kilku(nastu)
politycznych (przepięknie zawoalowanych) prztyczków w nos (a właściwie … nosy
rządzących). Ach, jak to się dobrze czyta! Mieszanka idealna.
P.S. Książka została ukończona we wrześniu 2023 r., więc odpowiedź
na pytanie, o czyje nosy chodzi, jest raczej oczywista.
wtorek, 11 czerwca 2024
Nie mylić z miłością/ Katarzyna Nosowska
KASIA NOSOWSKA PO RAZ TRZECI
Wszyscy wiedzieliśmy, że Kasia świetnie śpiewa - dla mojego pokolenia zespół HEY to ikona rocka i niekwestionowany muzyczny diamencik lat 90. O tym, że dobrze pisze, dowiedzieliśmy się z jej literackiego debiutu, czyli "A ja żem jej powiedziała". Potem był niczym mu nie ustępujący "Powrót z Bambuko", a w tym roku dostaliśmy kolejny literacki prezent - "Nie mylić z miłością".
Tytuł mówi bardzo wiele - wszak jest to książka właśnie o miłości! Nie mamy, co prawda, przeklętych przez los kochanków czy śpiewającego pod balkonem trubadura - w zamian za to Kasia zaprasza nas na swojego rodzaju odkrywczą misję pod wezwaniem: czym jest miłość.
Krążymy zatem krętymi drogami, mijając kolejne przystanki-wspomnienia lub przystanki-refleksje, a każdy z nich, odpowiednio nazwany (Zakochanie, Obsesja czy Pocałunek) uruchamia coraz to inny obszar w miejscu, w którym jesteśmy sobą bez masek i tajemnic. NIC tu nie jest przypadkowe, ba! TRZEBA NAM raz po raz przystanąć i wraz z Kasią przeczesać teren w poszukiwaniu odpowiedzi. A po tej (dość wyczerpującej, ale jakże przyjemnej) intelektualnej podróży, spotyka nas nagroda: przystanek MIŁOŚĆ. O, niebiosa! Co tu się wydarzyło, co ta nasza Kasia popełniła! Mistrzostwo! Są i łzy, i śmiech, i gęsia skórka. Ten ostatni przystanek jest przecudną kwintesencją naszego ziemskiego bytowania, a może nawet - zaryzykuję! - magiczną receptą na to, gdzie tejże wyśnionej miłości szukać, jak ją rozpoznać i jak już nigdy, przenigdy nie pomylić jej z niczym innym.
PS Natknęłam się na opinie krytyczne typu: dużo grafiki, mało tekstu. Cóż - jakość to nie zawsze ilość. Akurat u Kasi wszystko jest wyważone, a grafiki są przepiękne i NA TEMAT.
PPS Czy znacie najnowszy projekt Kasi i jej syna, czyli podcast "Bliskoznaczni"? Gorąco polecam!
sobota, 11 maja 2024
Następstwa/ reż. Megan Park
RAZ, DWA, TRZY - GINIESZ TY!
Wydaje mi się, że „Następstwa” (oryg. Fallout) to film na
jednorazową projekcję – ale za to niezwykle ważną. Oto poznajemy uczniów
amerykańskiego liceum na kilka minut przed szkolną strzelaniną. Kolejne kadry
to już tytułowe „następstwa” traumatycznego przeżycia. Główne bohaterki, Vada i
Mia (niepodważalna chemia pomiędzy Jenny Ortegą i Maddie Zegler), prowadzą nas w podróż do swoich najciemniejszych
miejsc, gdzie czają się najbardziej podstępne demony. Paleta emocji jest
powalająca. Od paraliżującego strachu poprzez rozpacz i żałobę, aż do aktywnego
działania. Na skutek strzelaniny, a co za tym idzie, śmierci rówieśników,
dzieci nie tylko toną w smutku, ale również wycofują się z życia szkolnego i
rodzinnego. W historii Vady widzimy to doskonale na przykładzie jej młodszej
siostry, Amelii (fenomenalna Lumi Pollack). Cierpi cała rodzina, przyjaźnie
wiszą na włosku, a rana, mimo upływu czasu, zdaje się nie zabliźniać.
To bardzo istotny film w dyskusji na temat dostępu do broni w Stanach Zjednoczonych. Nadzwyczaj realistyczny, skupiający się wyłącznie na skutkach strzelaniny i tym, co zostaje, gdy opadnie kurz. Daję dodatkowe plusy za ukazanie wartości płynącej z psychoterapii i za świetne aktorstwo młodzieży. Obejrzyjcie – bez względu na to, czy jesteście za czy przeciw tzw. gun policy w USA. Następstwa traumy są przecież jednakie niezależnie od naszych poglądów.
wtorek, 23 kwietnia 2024
Jedno życzenie/ Nicholas Sparks
"ALE CO TO ZA PRZYJEMNOŚĆ SAMOTNIE OGLĄDAĆ BAŚNIOWY ZACHÓD SŁOŃCA?"
niedziela, 10 marca 2024
"Dobrzy nieznajomi"/ reż. Andrew Haigh
THE POWER OF LOVE
Adam i Harry
poznają się przypadkiem, będąc jedynymi mieszkańcami wielkiego londyńskiego wieżowca
(co wydaje się dziwne, ale po dłuższym czasie nabiera znaczenia). Adam
(oszałamiający Andrew Scott) jest scenarzystą-samotnikiem, który – osierocony w
wieku 12 lat – przez całą młodość zmagał się ze swoją homoseksualnością (lata
90-te, epidemia AIDS, marne początki jakiejkolwiek otwartości na środowisko
LGBTQ+, o którym wówczas nikt nie słyszał). Harry (genialny Paul Mescal), jego młodszy
o kilka lat sąsiad, dorastający dwie dekady później, w świecie już bardziej
otwartym i przyjaznym, ma zgoła inne, mniej traumatyczne, doświadczenia. Chyba
dzięki temu jest w stanie przebić się przez emocjonalną skorupę Adama i pokazać
mu, że szczęście jest w zasięgu ręki.
Odnoszę
wrażenie, że opisanie kiełkującego między nimi uczucia za każdym razem otrze
się o banał. Ale kiedy spotykają się dwie delikatne dusze, kiedy Adam zrzuca
zbroję i zaprasza Harry’ego do swojego świata, kiedy razem odkrywają, jak
smakuje dobra, cierpliwa miłość – to wówczas jest jedynie czyste piękno, słońce
i uśmiech. Co więcej, Adam pewnego razu odwiedza swój dom rodzinny, gdzie – tu szok!
- spotyka swoich (nieżyjących?) rodziców (rewelacyjni Jamie Bell i Claire Foy),
a tym samym ma jedyną, niepowtarzalną szansę rozprawić się z przeszłością,
która – nieproszona – nie pozwala mu zakotwiczyć się w teraźniejszości i cieszyć
się spokojem.
Nie zdradzę
więcej; wierzę, że sprawdzicie na własnej skórze, samodzielnie odkryjecie
wszystkie tematyczne warstwy i rozszyfrujecie symbole (tu będzie się działo,
gwarantuję!!!). Ten film po prostu TRZEBA zobaczyć! Ktoś mógłby powiedzieć: ale
tutaj nic się nie dzieje, ot, spotyka się dwoje nieznajomych … (STRANGERS!) Tymczasem
- na pograniczu jawy i snu rozgrywa się niezwykła opowieść, która – jeśli tylko
pozwolicie - wkradnie się w każdy zakamarek Waszych serc i zostanie tam na
wieki wieków.
To film otoczony
mgłą surrealizmu, z przepiękną ścieżką dźwiękową – film, w którym głównymi
bohaterami są tylko i wyłącznie uczucia, a Adam i Harry są jedynie pośrednikami,
mającymi rozłożyć je na kawałki i pomóc zrozumieć. Jest tutaj wszystko: żal, lęk,
cierpienie, miłość rodzica, miłość syna, miłość romantyczna. I wreszcie – „Dobrzy
nieznajomi” to także opowieść o żałobie, o pożegnaniu z tym, co już za nami i o
tym, że – i tu zapewne otrę się, chcąc nie chcąc, o banał – nic nie pokona siły
miłości i w ostatecznym rozrachunku tylko ona ma sens.
czwartek, 29 lutego 2024
Jeden dzień/ David Nicholls
"TO W DNIACH MIEŚCI SIĘ NASZE ŻYCIE"
Był film, serial, a potem książka. Rzadko zdarza mi się taka kolejność; wiadomo – wpierw wyobraźnia, a
potem „gotowe” rozwiązanie. Ale w przypadku „Jednego dnia” – o, dziwo! - nie
miałam nic przeciwko, że twarze Emmy i Dexa istnieją już w filmowej i
serialowej przestrzeni, a wypowiedziane słowa już zdążyły na dobre osiąść w
mojej głowie.
Film z Anne Hathaway był
bardzo dobry, to raczej powszechna opinia. Sceptycznie zatem podchodziłam do Netflixowego
serialu, sądząc, że kilkanaście odcinków to zdecydowanie zbyt wiele, że to już
było, że po co wskrzeszać i zmieniać, że lepiej nie ruszać …
A potem … ŁUP. Jak obuchem –
tyle że w serce. Spokojnie mogę powiedzieć, że serial stoi u mnie na podium
obok fenomenalnych „Normalnych ludzi” z Paulem Mescalem i Daisy Edgar Jones.
Muzyka, obsada, sceneria – tu WSZYSTKO się zgadza. Każde spojrzenie, każdy
grymas i każdy niezręczny gest – mają sens. Serialowa Emma jest harda i cięta
jak brzytwa, a Dex uroczy i głupiutki jak but, a razem tworzą niezwykle
autentyczny, przepełniony iskrami duet, który chce się przytulić do serca i
szepnąć: zostańcie na dłużej.
Żyjąc na po-serialowym haju,
postanowiłam skonfrontować się z kultową powieścią. Davidzie, przybywam i będę
krytyczna! – myślę. I po chwili jedno wielkie UFF. Paręset stron czytelniczej
rozkoszy. Ta sama wartka akcja, piekielnie inteligentne dialogi i wyłowione z
nich literackie perełki. Podsumowując:
bierzcie wszystko! Film, serial i powieść – każde osobno jest wartością samą w
sobie i każde z nich rozwali was emocjonalnie na sto procent.
Tak to jest z miłością, prawda?
piątek, 9 lutego 2024
Serce w chmurach/ Jennifer E. Smith
STATYSTYCZNE PRAWDOPODOBIEŃSTWO MIŁOŚCI OD PIERWSZEGO WEJRZENIA
czwartek, 21 grudnia 2023
Mężczyzna, którego nigdy nie spotkałam/ Elle Cook
DOBRE RZECZY ZDARZAJĄ SIĘ TYM, KTÓRZY NA NIE CZEKAJĄ
Co byście zrobili, gdyby człowiek, przed którym możecie obnażyć duszę, był o cały kontynent z dala od Was?
Hannah (Londyn) poznaje Davey'a (USA) tylko dlatego, że on wybiera dwukrotnie zły numer telefonu. Jedno słowo prowadzi do następnego, jedna wiadomość do kolejnej ... O, bogowie! Okazuje się, że ten właśnie potencjalny kandydat na miłość jej życia już za kilka tygodni przeprowadza się (zza oceanu!) do jej miasta, co, rzecz jasna, wyprostuje wszelkie ścieżki i utoruje im drogę do szczęśliwego związku "na żywo".
I kiedy ta mocno już zauroczona Hannah wyczekuje na mocno już zadurzonego w niej Davey'a na lotnisku w TEN WŁAŚNIE dzień, a on się nie zjawia ... widzimy, że życie pisze swoje oryginalne scenariusze, nad którymi nie mamy kontroli.
I tutaj muszę się zatrzymać, bo jeśli zaspojleruję, nic już Was nie zaskoczy ani nie rozraduje! A uwierzcie mi - ta powieść jest wyjątkową pozycją spośród powodzi miłosnych historii zalewającej nas z każdej strony. Ma urok, świetny, naturalny język i przyjazne postaci, którym kibicujemy w 100%. Kiedy skończyłam ją czytać o trzeciej nad ranem, odnalazłam autorkę na Instagramie i napisałam jej, że byłby z tego genialny film lub serial - głęboko w to wierzę. (Halo, Netflix!)
Jeśli lubicie coś pokroju "Love, Rosie", "Jeden dzień" czy "Igraszki losu" - to powieść Elle Cook jest na bank dla Was! Trochę się pośmiejecie, trochę popłaczecie, a przede wszystkim pochłoniecie ją w góra dwa wieczory, żeby wreszcie się dowiedzieć, czy ONI BĘDĄ RAZEM.
środa, 13 września 2023
Wszystko, czym nigdy nie byliśmy/ Alice Kellen
"NIE BYŁO INNEGO WYJŚCIA, KTÓRAŚ Z KUL MUSIAŁA PRZESZYĆ MI SERCE"
"(...) różnica dzieląca mieć wszystko od nie mieć nic
często wynosi sekundę".
Trochę mnie już znacie i wiecie, że przeczytałam tryliony książek o miłości, więc coraz rzadziej zdarza mi się literackie zaskoczenie w tej materii - a tymczasem ... Alice Kellen z miejsca rzuciła na mnie urok! Tłumaczenie z hiszpańskiego jest genialne, chwilami poetyckie, chwilami pikantne, czyli takie jakie ma być! Codzienny żargon przeplata się z językiem duszy - jak w życiu. Czy nie jest bowiem tak, że czasem rzucimy pod nosem nieobyczajne przekleństwo, a za sekundę nasze serce śpiewa serenady i cytuje Szekspira?
Dużym plusem jest dwutorowa narracja (obecnie dość popularna), ponieważ dzięki niej wchodzimy bezczelnie buciorami w umysł zarówno Axela jak i Leah, a trzeba przyznać, że różnice w postrzeganiu poszczególnych zdarzeń (i świata w ogóle) przez tę dwójkę są siłą napędową całej historii. Historia zaś nie jest typowym przykładem zakazanego (powiedzmy) uczucia i z pewnością nie brakuje jej wielowymiarowości. Leah przeżyła śmierć rodziców, wątek żałoby przeplata się z miłosnymi elektrowstrząsami, co rusz pojawiają się też ciepłe rodzinne wspomnienia, a prawdziwy uśmiech serca wzbudza braterska opiekuńczość. No i ten język Alice Kellen! Co krok mała perełka. Zdanie, wyraz, nietypowe zestawienie, dzięki którym szaleje nasza wyobraźnia.
Zostawiam Wam na zachętę:
"Nastawiłem adapter i, sam nie wiem dlaczego, przyszło mi do głowy, że akordy piosenki wplątały się w jej włosy i przyciągnęły ją tutaj, krok za krokiem, nuta za nutą".
PS. Dla nieletnich: Alice Kellen dość odważnie (ale niezwykle smacznie) przedstawia nam sceny bliskości fizycznej. Dla zwolenników: historia Axela i Leah ma ciąg dalszy - jestem w trakcie tomu drugiego pt. "Wszystko, czym jesteśmy razem".
czwartek, 3 sierpnia 2023
Tego lata stałam się piękna/ Jenny Han
MIŁOSNY TRÓJKĄT POŚRÓD SZUMU OCEANU
wtorek, 25 lipca 2023
Sztuka obsługi penisa/ Andrzej Gryżewski, Przemysław Pilarski
"NIE MA CO OWIJAĆ PENISA W BAWEŁNĘ"
Uwaga, uwaga! To nie jest książka WYŁĄCZNIE o penisach, chociaż, faktycznie, punktem wyjścia do rozważań o facetach jest niezwykle złożona męska fizjologia. Przemysław Pilarski w formie wywiadu, z dużą dawką humoru i autoironii, podpytuje seksuologa Andrzeja Gryżewskiego o rozmaite męskie problemy, historie i dziwne lub wcale nie-dziwne przypadki, z którymi przychodzą (zgodnie z ideą: tonący brzytwy się chwyta) do gabinetu dzisiejsi faceci.
Jeśli chcecie poszerzyć perspektywę na temat funkcjonowania mężczyzn i dowiedzieć się, z czym borykają się na co dzień - ta książka jest dla Was. Pan Gryżewski przywołuje różnorodne historie, w których na plan pierwszy wysuwają się wyzwania zawodowe, zdrowotne i psychiczne, do których - niestety - współcześni faceci nie zostali przygotowani.
To nie wszystko - dowiecie się też, co kryje się pod pojęciami takimi jak gospodarka rabunkowa organizmu czy seks zapośredniczony, jakie są dwa główne filary męskości, czym jest seksualny fast food i dlaczego w seksuologii funkcjonuje zasada "stu pierwszych zbliżeń". Pełno tu również ciekawostek, które wywołują uśmiech lub totalne zaskoczenie - czy wiecie, że penis Rasputina miał 33 cm i można go obejrzeć w Muzeum Erotyki w Sankt Petersburgu?
Stuprocentowo polecam "Sztukę obsługi penisa" jako wykładnię rzetelnej wiedzy z dziedziny biologii, psychologii i socjologii, a przede wszystkim - jako słodko-gorzki komentarz do dzisiejszych (niełatwych) czasów, w których kształtują się na nowo gender roles, w których każdy z nas próbuje się na swój sposób odnaleźć, szukając w tak zwanym międzyczasie tego jedynego/ jedynej, z którym/ którą chcielibyśmy spędzić resztę życia.
czwartek, 18 maja 2023
Miłość w cieniu słońca/ Katarzyna Grochola
CZY POZWOLISZ SIEBIE POKOCHAĆ?
„Nie było mnie, dopóki ona się nie pojawiła.
Przedtem nie wiedziałem, że mnie nie ma. (…)
Nie wiem, czy przedtem był jakiś świat”.
Grochola wydaje nową powieść! Jaki piękny tytuł, pomyślą
wszyscy. Miłość, słońce, drzewa, trawy, szum morza, EKG na okładce. Romansidło
jak nic.
Jakbyście nie znali Grocholi! Jakbyście nie wiedzieli, że u Kasi
nic nie jest zerojedynkowe, oczywiste, proste lub płaskie. Że każde słowo ma (trój?)wymiar,
że morze szumi jakoś tak inaczej, że figa jest soczysta i bezbronna, a whisky
ma ciepły kolor i aż się czuje jej smak na języku, zaś ulepieni z literackiej
gliny ludzie są pełnokrwiści i do bólu prawdziwi. Ta powieść, jak chyba żadna wcześniejsza,
była dla mnie jak poemat, wspomnienie wiktoriańskich wyznań na wrzosowiskach,
hołd dla słowa pisanego. Chłonęłam, przepuszczałam przez siebie, czytałam
ponownie, zakreślałam … Tu perełka, tam perełka.
Bohaterów należałoby przenieść na deski teatru, posadzić
przy stole lub na kanapie i – być obok, bezszelestnie, aby niczego nie popsuć,
aby ich nie spłoszyć. Spotkanie z nimi jest jak dziecinne podsłuchiwanie fascynującej
rozmowy dorosłych. Takiej, która pomieści wszystko,
co ludzkie i nam nieobce. Lęk, radość, życie, miłość, śmierć. WSZYSTKO. Jeśli
chcecie zostać świadkami pięknego dialogu i jeszcze piękniejszej miłości –
musicie wejść w ten świat stuprocentowo, bez ściemy. Należy Wam się
ostrzeżenie: pewne furtki mogą się otworzyć, blizny o sobie przypomnieć,
strachy wypełznąć na powierzchnię. Jeśli na to zezwolicie, zadzieją się literackie czary.
O, Grocholo! Chowam w sobie teraz tysiące skrawków tej
cudnej opowieści, napełniona po brzegi falą wiekopomnego uczucia, któremu
miałam zaszczyt towarzyszyć. Dzięki Tobie!
Niech jeszcze przez chwilę przenika mnie do szpiku kości. Pozwalam!
PS. Nie zdradzę zbyt wiele, ale fani amerykańskiej poezji
będą zadowoleni!
czwartek, 11 maja 2023
Żony gejów/ Maria Mamczur
"PYTANIA SĄ UDRĘKĄ. ODPOWIEDZI NIE DAJĄ UKOJENIA".
Uwaga! Pozycja tylko dla otwartych umysłów!
Wydaje Wam się, że tytułowe żony gejów to temat marginalny we współczesnym społeczeństwie? Nic bardziej mylnego. Z przywołanych na wstępie szacunków wynika, że jeszcze parę lat temu 48% gejów do lat 50 pozostawało w związku z kobietami. Powody: wstyd, lęk przed stygmatyzacją i wykluczeniem.
Wiele z bohaterek zostało zdradzonych w trakcie małżeństwa, zaś odkrycie orientacji seksualnej męża było początkiem ich wspólnego końca. Niektóre natomiast świadomie wybrały życie z mężem-gejem, na wzór przyjacielskiej "umowy", wiedzione pragnieniem uwicia rodzinnego gniazda. Jak się szybko okazuje, każda z opcji została okupiona cierpieniem.
Pani Mamczur oddaje również głos mężczyznom - drugiej stronie medalu i drugiej stronie dramatu. Poznajemy przyczyny ich decyzji - albo życia w ukryciu, przy jednoczesnym wypieraniu swojej orientacji (lub próbie jej "uśpienia"), albo życia "na dwa fronty". Większość bohaterów poślubiło kobiety, aby spełnić w ten sposób nadrzędne marzenie o założeniu rodziny. Niektórzy wciąż poszukują kogoś, kto zgodzi się dobrowolnie na biały związek, licząc tym samym na pozbycie się natrętnych komentarzy pt. kiedy się w końcu ustatkujesz. Są i tacy, których droga do odkrycia orientacji seksualnej była (lub nadal jest) długa i nieoczywista, a małżeństwo z kobietą - na dany moment - szczere i uczciwe.
To, co najbardziej uderza w tym reportażu, to fakt, że za każdą z przytoczonych historii kryje się ludzki dramat, zamknięty najczęściej w czterech ścianach, niosący ze sobą cierpienie dzieci, wstyd rodziny, wszechogarniający żal, często nienawiść. Czy na emocjonalnych zgliszczach da się jeszcze coś wybudować? "Zamiast krwi mam w żyłach popiół", powie jedna z bohaterek.
Początków zjawiska można by upatrywać w konstrukcji społeczeństwa, które przez kilkaset lat nie dawało przyzwolenia na homoseksualizm. I nie mówię wyłącznie o Polsce - pamiętajcie, że homoseksualizm został wykreślony z listy chorób WHO dopiero w 1990 roku, a obecnie, w XXI wieku (!), chociaż wydaje się to niewiarygodne, w niektórych krajach wciąż jest karany śmiercią (Iran, Sudan czy Nigeria).
Jaką zatem opcję mieli geje w Polsce 40, 50 lat temu? W zasadzie dwie: poddać się technikom awersyjnym (czyli hołubionej wówczas przez lekarzy i księży terapii "naprawczej") lub wejść do emocjonalnej szafy i żyć w jako takim spokoju, z żoną-parawanem u boku.
Autorka - jak przystało na profesjonalny reportaż - nie ocenia, szuka jedynie odpowiedzi. Świetnym uzupełnieniem książki jest sekcja na temat genezy parad równości, a także komentarze ekspertów: profesora Zbigniewa Izdebskiego, profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza, dziennikarza Marcina Dzierżanowskiego (prezesa Fundacji Wiara i Tęcza) oraz terapeuty Pawła Kurczaka (tu bardzo interesujący wątek mężczyzn MSM!).
Bezapelacyjnie polecam.
piątek, 22 lipca 2022
Bez tchu/ Jennifer Niven
"NAPEŁNIAJ OCZY CUDAMI"
poniedziałek, 21 marca 2022
FeMYnizm/ Martyna Kaczmarek
BYĆ KOBIETĄ, BYĆ KOBIETĄ
Trudno ostatnimi tygodniami zająć głowę czytaniem, kiedy zewsząd bombardują nas dramatyczne wiadomości z Ukrainy. Z jednej strony, bardzo by się chciało uciec w nieznane i zanurzyć się w odrealnionych, literackich odmętach, a z drugiej - umysł błądzi i odmawia koncentracji.
Może właśnie dlatego sięgnęłam po "FeMYnizm" - nie jest to powieść, więc nie musiałam martwić się, że umkną mi szczegóły i za chwilę trzeba będzie zaczynać od nowa (przy szalejących nieposłusznie myślach to wielce prawdopodobne). Kto zna Martynę Kaczmarek (ja od ponad roku śledzę jej konto na Instagramie), ten wie, że autorka dbała o każdy szczegół, pilnując, aby książka stała się rzetelną porcją wiedzy na temat roli kobiet na przestrzeni wieków.
Potraktowałam "FeMYnizm" jak lekturę na studiach - w dobrym tego słowa znaczeniu! Zaznaczałam ciekawe fragmenty, próbowałam zapamiętać niektóre fakty, robiłam zdjęcia wartych zapamiętania cytatów. A przede wszystkim - poszerzyłam wiedzę, a to akurat bardzo lubię!
Martyna podzieliła swoją książkę na kilka sekcji (np. Dzieciństwo, Finanse, Zdrowie) i w każdej z nich otrzymamy pokaźną dawkę informacji. O nas, kobietach. O mężczyznach, którzy budowali struktury społeczno-polityczne od stuleci. O tym, dlaczego jest tak jak jest (a więc nie najgorzej, ale i nie za dobrze) i o tym, jak daleko nam, Polakom i Polkom, do ideału.
Uwaga! Z miejsca odpieram ataki, jakoby pozycja ta miała godzić w mężczyzn jako takich. Absolutnie! Martyna rozprawia się z patriarchatem jako systemem, analizuje relacje damsko-męskie i podkreśla, jak ważna jest zmiana, ale przy tym wszystkim zaznacza, że jesteśmy RÓŻNI i to jest OK.
Powinniśmy jednak być RÓWNI - i to stan rzeczy, do którego dążymy. Równe płace, równy podział obowiązków, równe prawa - wszystko wydaje się takie proste, a jednak szereg danych, jakie autorka przywołuje, świadczy, że pokłosiem wielowiekowego patriarchatu jest zakorzeniony w polskiej mentalności obraz grzecznej i uległej pani domu, piastunki domowego ogniska. Jeśli jest to nasza dobrowolna decyzja - to super, kibicujemy! Ale jeśli któraś z nas chce żyć inaczej, a społeczeństwo na to nie pozwala?
Martyna nie krytykuje żadnych wyborów, podkreśla jednak, że warto znać swoje możliwości i zobaczyć, co świat ma do zaoferowania. Genialnym podsumowaniem są cytowane przez autorkę słowa aktywistki Marian Wright Edelman: "Nie możesz stać się kimś, kogo nie znasz". Czy to nie piękne? MUSISZ poznać siebie w różnych wersjach, żeby wiedzieć, która jest twoja, a którą należy pożegnać. I fajnie by było, gdyby tzw. ogół cię w tym wspierał.
Zatem, drogie Kobiety - rozejrzyjmy się wokół. Szukajmy, próbujmy. Uczmy się, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Edukujmy innych. Jeśli pragniemy być paniami domu - bądźmy nimi. Jeśli wolimy chodzić po ośmiotysięcznikach - chodźmy. Jeśli marzy nam się bycie prezeską korporacji - wspinajmy się ochoczo po szczeblach kariery.
Żyjmy w zgodzie ze sobą. Jeśli potrzeba - walczmy o swoje! Słowem, wiedzą, czynem. Kropla drąży skałę, prawda?
Nie bójmy się być feministkami! One kiedyś zaczęły dzieło, które MY musimy dokończyć.
***
PS. Książkę dostałam od mojej siostry na 40-ste urodziny - dzięki, Siostra!
piątek, 21 stycznia 2022
Masz nową parę!/ Anna Klimczewska
OLGA W WIELKIM MIEŚCIE
"Masz nową parę!" przenosi nas do świata internetowych randek (tutaj w roli głównej niezwykle popularny obecnie Tinder), który rządzi się własnymi prawami. Prawami dżungli! Wygrywa najpiękniejszy (tudzież ten po najskuteczniejszej fotograficznej korekcie), palec idzie w prawo, system was dopasowuje i - voila!
Olga skończyła 41 lat, postanowiła rzucić najlepszego męża na świecie (serio! i ostrzegam - nie każdy zrozumie jej decyzję) i zacząć żyć od nowa. Rzuca się w wir epizodycznych spotkań z Tinderowymi mężczyznami, zmieniając ich z prędkością światła, jak przysłowiowe rękawiczki. "Masz nową parę!" to trochę połączenie Sparksa (od czasu do czasu pojawia się romantyzm i potencjalna głębia) i Blanki Lipińskiej (duuuużo seksu, bez cukru, przez co niektóre relacje są mocno spłycone, chociaż z drugiej strony - realistyczne). Wciąga niczym "Seks w wielkim mieście" - chyba dlatego że Olga uosabia wyzwolenie, feminizm i hedonizm w jednym. Niczym tamtejsza Samantha, żyje pełnią życia i totalnie nie przejmuje się opinią innych (to akurat jest fajne!). Zatem po prostu czytasz powieść z czystej ciekawości, czy bohaterce się powiedzie i może skusi się na wielkie uczucie, a przy okazji bawisz się dość dobrze, gdyż niektóre historie są naprawdę unikatowe.
Nie jest to literatura wysokich lotów, ale kto powiedział, że mamy czytać wyłącznie Tołstoja czy Norwida? Nie notowałam bynajmniej złotych myśli i nie miałam dreszczy, jak wtedy gdy napotkanie zdanie wydaje się być napisane tylko i wyłącznie dla mnie. Ale - uśmiałam się jak przy dość dobrym obyczajowym serialu, więc koniec końców jest ok.

.jpg)






.png)








