piątek, 10 czerwca 2016

Zanim się pojawiłeś/ reż. Thea Sharrock

MIEJ ODWAGĘ, BY ŻYĆ



Jojo Moyes jest autorką scenariusza do ekranizacji swojej powieści, więc fani raczej mogli być spokojni, że nie zdewastuje jej na poziomie emocjonalnym. Bogu dzięki!

Emocje wylewają się z ekranu jak wulkaniczna lawa. Mniej więcej od połowy - nawet znając treść  - ogląda się go na bezdechu, chlipiąc w ukryciu nad nieuchronnością losu, a jednocześnie żywiąc nadzieję, że przytrafi się jednak coś, co odmieni bieg wydarzeń.  

Will Traynor jest fenomenalny. Sam Clafin (znany nam z "Love, Rosie") wydaje się być stworzonym do tej roli. Jest dokładnie takim Willem, jakiego sobie wyobrażałam. Ma piękną, filmową twarz, na której gołym okiem widoczne jest każde drgnienie powiek, każde uniesienie brwi, każdy nieśmiały uśmiech. KLASYK. 

Zachowano - to niewątpliwie duża zaleta -  kluczowe dla książki, błyskotliwe dialogi między Willem a Lou. Nieco mniej jest na temat związku Lou z Patrickiem, ale fabuła na tym nie traci. Ścieżka dźwiękowa jest porywająca, zdjęcia plastyczne, a Emilia Clarke - z szerokim, promiennym uśmiechem i odjazdowymi butami - jest pełnokrwistą Lou. 

Jest to film o odwadze życia, ale także o odwadze umierania. Wzbudził wiele kontrowersji w środowisku osób niepełnosprawnych, ale - błagam - nie przypisujmy mu sztucznej ideologii, bowiem nie sądzę, aby autorka powieści ją akurat wyznawała. Jest to po prostu historia tego konkretnego człowieka i jego wyborów. 

Z obrazu wyłania się dwojakie przesłanie. Z jednej strony przygnębiające, czyli: nawet wielka miłość nie wystarczy, by ocalić osobę, która jest dla ciebie całym światem. Z drugiej strony: jedna osoba i każda przeżyta z nią chwila może zmienić twoje życie. 

Trzeba tylko mieć odwagę żyć. 

piątek, 6 maja 2016

Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość. Ks. Jan Kaczkowski/ Piotr Żyłka

MIŁOŚĆ PONAD WSZYSTKO




"(...) w sprawach zasadniczych jedność, 
w drugorzędnych wolność, a nad wszystkim miłosierdzie."

Właściwie jest to książka o miłości. O miłości do życia, do pacjenta, do drugiego człowieka, do rodziny. Wielka afirmacja każdego dnia, każdej minuty. Ale także strach, cicha wiara w cud, egzystencja z wyrokiem i wreszcie - mimo wszystko - życie na pełnej petardzie.

Dużo tutaj odważnych kwestii na temat Kościoła, za które bardzo księdza cenię. ("Troska Kościoła o życie poczęte kończy się na łonie matki" - który ksiądz miałby odwagę pokusić się o takie stwierdzenie?) Jak sam mówi, rak wyzwolił go ze strachu i nie boi się już swoich przełożonych. Brawo! Życzmy sobie takiej odwagi, takiej otwartości na drugiego człowieka, takiego kręgosłupa moralnego, którego już w zasadzie nikt nie jest w stanie złamać.

Najbardziej ujmuje mnie jego ciepło i troska o chorego człowieka, płynąca z głębi serca, niezwykle szczera chęć towarzyszenia mu w ostatnich chwilach, wyciąganie ręki do pojednania z Bogiem. Będąc sam nieuleczalnie chorym, potrafi przelać całe swoje wewnętrzne światło na tego drugiego człowieka, którego żegna opłakująca rodzina i który najbardziej potrzebuje właśnie modlitwy i skupienia.

Ksiądz, którego ojciec - największy, nota bene, autorytet - jest niewierzący, który lubi piwo i niejeden raz się zakochał - nie jest jednak liberałem, uwiedzionym przez media. Stanowczo broni moralnych nauk Kościoła, uwielbia Mszę Świętą i tradycję.

Niepowtarzalna postać, warto poznać kilka jego prawd, aby poszerzyć nieco perspektywę i uśmiechnąć się do życia.

poniedziałek, 2 maja 2016

Ona & On/ Marc Levy

CZY TO JEST PRZYJAŹŃ? CZY TO JEST KOCHANIE?


"- Kiedy kocha pani mężczyznę, nie wyznaje mu pani tego?
  - Niekoniecznie.
  - Co pani w tym przeszkadza?
  - Strach! - odrzekła Mia.
  - Strach przed czym?
  - Strach przed napędzeniem komuś stracha."

Duże zaskoczenie. (!) Albowiem wpierw wydaje się, że to taka-sobie-pospolita-love-story, ale akcja stopniowo przybiera niespodziewany obrót, zdumiewa i sprawia, że czytelnik oczekuje z niecierpliwością na zakończenie.

Duży plus za błyskotliwe dialogi, które stanowią trzon powieści. Relacja pomiędzy głównymi bohaterami - oparta na, jak twierdzą, przyjaźni, daje autorowi niemałe pole do opisu - historia obfituje w liczne inteligentne riposty, językowe gierki, ale też nie brakuje w niej ciepła i porywów serca, do których i on, i ona nie chcą się zresztą przyznać.

Klimat nieco staromodny, jakby elegancki. Miło się czyta - nie jest to czas stracony. Polecam.